fot. PAP

Zamieszanie w PO z powodu wstępnych list wyborczych

W Platformie Obywatelskiej jest zamieszanie po zatwierdzeniu wstępnych list wyborczych na jesienne wybory parlamentarne. Decyzje podjęły władze w regionach, teraz czas na te centralne.

Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska z Łodzi rezygnuje z kandydowania, po tym, jak została umieszczona dopiero na czwartym miejscu. Na liście olsztyńskiej zabrakło poseł Lidii Staroń, która jest znana z pomagania ofiarom komorników.

Zamieszanie jest też na warszawskiej liście. Najprawdopodobniej nie znajdzie się na niej pochodząca ze stolicy marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Niewykluczone, że będzie zabiegać o głosy w Krakowie bądź w okręgu chrzanowskim – tym samym, co kandydatka PiS-u na premiera Beata Szydło.

Poseł Jacek Sasin zwraca uwagę, że premier Ewa Kopacz boi się przegranej z  Małgorzata Kidawą-Błońską. Polityk nie przypuszcza, że marszałek będzie stanowić zagrożenie dla kandydatki PiS-u.

– Beata Szydło będzie kandydować tak,  jak zapowiedziała w swoim okręgu wyborczym – w tym okręgu, z którym jest bardzo mocno związana. W tym okręgu była również samorządowcem, od kilku kadencji jest posłem – właśnie z okręgu chrzanowskiego. Nie sądzę, by ludzie chętniej głosowali na kogoś, kto został przywieziony do tego okręgu w „teczce” tylko dlatego, że nie ma dla niego miejsca w okręgu, w którym chciał kandydować. Myślę, że Beata Szydło nie ma się naprawdę czego obawiać – ocenia Jacek Sasin.

Warto zauważyć, że na pierwsze miejsca trafiły osoby, które opuszczały rząd po aferach.

Cezary Grabarczyk, który stracił stanowisko ministra sprawiedliwości po zamieszaniu z pozwoleniem na broń, będzie „jedynką” w Łodzi. Andrzej Biernat, którego oświadczenia majątkowe kwestionuje CBA, otworzy listę w Sieradzu. Natomiast Włodzimierz Karpiński, były szef resortu skarbu, kojarzony z aferą podsłuchową, ma być „dwójką” na Lubelszczyźnie.

Poseł Andrzej Jaworski mówi, że jest to niebywały skandal.

– Lokomotywami wyborczymi Platformy Obywatelskiej są osoby, które się skompromitowały, które zostały nagrane i w sposób jednoznacznie negatywny pokazały się społeczeństwu – że dbają nie o interesy wyborców, państwa tylko o swoje własne interesy. Mamy do czynienia z wyjątkowym skandalem, że osoby, które powinny być odsunięte, nie tylko nie zostały odsunięte przez PO, ale nadal mają być w parlamencie i nadal mają współrządzić, decydować o kształcie naszego państwa – komentuje poseł Andrzej Jaworski.

Listy PO 6 sierpnia miała ostatecznie zatwierdzić Rada Krajowa, ale ze względu na uroczystość zaprzysiężenia prezydenta elekta Andrzeja Dudy, spotkanie zostanie prawdopodobnie przełożone.

RIRM/TV Trwam News  

drukuj