fot. flickr.com

Zamiast na protest wyjechali w pole

Planowany na dziś protest rolników w Koninie został odwołany. Część rolników nie wzięła udziału w manifestacji bojąc się represji, inni woleli wykorzystać dobrą pogodę na pracę w polu.

– Dzisiejszy protest został przełożony na termin późniejszy. Ta manifestacja odbędzie się, ale w późniejszym czasie, o którym państwo będziecie poinformowani – powiedział Sławomir Dąbrowski z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych w Koninie.

Niektórzy rolnicy korzystając z pięknej pogody wyjechali w pole. Inni bali się represji po tym jak jednemu z gospodarzy Piotrowi Mizernemu z Nowego Czarkowa za udział w manifestacji odebrano prawo jazdy.

Protest przeniesiono, ale problemy rolników pozostają. Postulaty od miesięcy są te same: rządowa pomoc dla rolnictwa, wyższe ceny skupu żywca i mleka, brak zgody na sprzedaż ziemi cudzoziemcom. Gospodarze chcieliby, żeby rząd dopłacał do produkcji rolnej.

Jak podkreśla Sławomir Dąbrowski rolnicy są rozgoryczeni, a sytuacja na wsi jest dramatyczna.

– Ceny wieprzowiny są bardzo niskie, poniżej kosztów produkcji, co powoduje nieopłacalność tej produkcji. Ceny mleka od momentu uwolnienia kwot mlecznych ciągle spadają – zaznacza organizator protestu z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych w Koninie.

Zamiast manifestacji Sławomir Dąbrowski organizator protestu przeczytał dziś petycję, która ma trafić na biurko Ewy Kopacz.

– Rząd koalicji PO- PSL nie realizuje polityki zmierzającej do poprawy struktury agrarnej polskich gospodarstw rodzinnych. Od ponad dwóch lat mimo wielokrotnych obietnic i podpisanych uzgodnień rząd nie przyjął ustawy regulującej obrotu ziemią także po roku 2016 – zaznaczył w petycji Sławomir Dąbrowski z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych w Koninie.

Tymczasem w Warszawie przed kancelarią pani premier cały czas pikietują rolnicy w ramach tak zwanego zielonego miasteczka. Dopiero po stu dniach manifestacji gospodarze doczekali się spotkania z Ewą Kopacz. Rozmawiano między innymi o kwestii wykupu ziemi przez obcokrajowców. Satysfakcjonującego obie strony rozwiązania jednak nie wypracowano.  Przypomnijmy, że ze sprawozdania MSW wynika, że tylko w ubiegłym roku cudzoziemcy nabyli ponad 1000 hektarów polskiej ziemi.


TV Trwam News

drukuj