Komu zależy, aby Polska była postrzegana w Europie jako kraj niedemokratyczny?

Kolejna już debata o Polsce w Parlamencie Europejskim budzi pytanie, czy rzeczywiście chodzi o demokrację i praworządność, czy może raczej o osłabienie władzy? Zwłaszcza, że dyskusja zbiegła się w czasie z obchodami 35. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

Początkowo debata miała odbyć się wczoraj, czyli w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego ale to wywołało oburzenie opinii publicznej w Polsce co przełożyło się na przeniesienie debaty na dzisiaj.

12 grudnia Ryszard Petru na swoim Twitterze napisał:

Ten wpis przedstawiający rozmowę Ryszarda Petru z szefem frakcji Liberałów w Parlamencie Europejskim, rozmija się z oficjalnym stanowiskiem partii, które wskazała poseł Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

– Nowoczesna nie ma swoich europosłów, więc nie może być z naszej inicjatywy debaty w Parlamencie. Jest to debata z inicjatywy ALDE, a nie nasza. My jesteśmy oczywiście członkiem ALDE, ale nie mamy swoich europarlamentarzystów – powiedziała poseł Lubnauer.

Rzeczywiście, formalnie ugrupowanie Ryszarda Petru nie zgłosiło takiego wniosku, a frakcja Liberałów ALDE, z którą związana jest Nowoczesna. Tego typu pertraktacje to próba umocnienia przez opozycję swojej pozycji, kosztem Polski – ocenia historyk dr Lucyna Kulińska.

Wydaję mi się, że ktoś Ryszardowi Petru podsunął taką prostą myśl, że nie spodoba się Polakom ta debata i wyjdzie ona dla nich negatywnie. Dlatego zmienił zdanie i stąd to odwoływanie – zaznaczyła dr Kulińska.

Poseł Grzegorz Długi nie ma wątpliwości, że to właśnie Nowoczesna była inspiratorem dzisiejszej debaty.

– Trzeba brać pod uwagę, że pan Ryszard Petru słabo zna historię i nie do końca wie, gdzie Polska leży. Wobec tego bardzo łatwo mu o takie pomyłki. Data 13 grudnia jemu nic nie mówi. Nic dziwnego, że taką wyznaczył. Zorientowali się, i przenieśli – powiedział poseł Grzegorz Długi.

Podczas dzisiejszej debaty europejscy Liberałowie zarzucali, że polskie władze łamią Konstytucję i ograniczają swobody obywatelskie. W podobnym tonie wczoraj, w czasie antyrządowej demonstracji, wypowiadał się lider tzw. Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski.

– Dzisiaj, nasza władza tak jak 35 lat temu atakuje nas, odbiera nam wolności nasze, chce odebrać godność pracowników, chce odebrać prawa wypracowane przez emerytów, chce odebrać nam możliwość swobodnego rozwoju – tego typu opinie lider KOD-u wygłaszał w obecności m.in. Grzegorza Schetyny oraz właśnie Ryszarda Petru.

Poseł PiS Wojciech Skurkiewicz wskazuje, że posłowie dążący do organizowania kolejnych debat o naszym kraju na forum Unii Europejskiej, nie dbają o interes własnej Ojczyzny.

– To kolejny przykład, jak totalna opozycja szkodzi Polsce i Polakom. Ta dyskusja, która dziś odbywa się w Parlamencie Europejskim, a planowana była na 13 grudnia, a więc datę szczególną dla nas Polaków. Działania opozycji są niepoważne i szkodzące nam wizerunkowo na arenie międzynarodowej – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Dziś Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, zapowiedział, że o sytuacji w Polsce dyskutować będzie niedługo sama Komisja. Pytaniem pozostaje, czy unijne instytucje poświęcałyby nam tyle uwagi, gdyby nie zabiegi części polskiej opozycji?

TV Trwam News/RIRM

drukuj