fot. facebook.com/rajdkatynski

Zakończył się 18. Rajd Katyński

Ponad 8,5 tysiąca kilometrów w 23 dni i to motocyklem! Dziś dobiegł końca osiemnasty z rzędu Rajd Katyński. Motocykliści zwieńczyli wyprawę biorąc udział w Pierwszej Motocyklowej Paradzie Niepodległości.

11 sierpnia w strugach deszczu z Warszawy wyruszyło około 200 uczestników XVIII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego.Dziś,po 23 dniach wyprawy dotarli szczęśliwie do domu.

– (Jesteśmy) bogatsi o kilometry, bogatsi o spotkania, o wzruszenia, o historię i pamięć, których dotykaliśmy. Jesteśmy szczęśliwi, bo jesteśmy motocyklistami, którzy mogą pasję historyczną i patriotyczną łączyć z przejechanymi kilometrami, jestem dumna z moich chłopców, dali radę – wskazuje Katarzyna Wróblewska, wiceprezes stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński.

Uczestnicy Rajdu byli w Ponarach i na Wilnie. Nie mogło ich też zabraknąć w Katyniu i Smoleńsku. Odwiedzili Moskwę, Woroneż i Rostów nad Donem. Celem była Gruzja – mówi Katarzyna Wróblewska.

– Pracowaliśmy na cmentarzu zesłańców, potomków zesłańców. Przywracaliśmy świetność mogiłom naszych przodków – ludzi, dzięki którym odzyskaliśmy wolność. Ludzi, którzy płacili straszną cenę za to, że byli Polakami, patriotami i dobro ojczyzny leżało im na sercu – podkreśla wiceprezes stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński.

Podróż do łatwych nie należała. Ponad 8,5 tysiąca kilometrów, czasami w deszczu, chłodzie, na słońcu i na wietrze.

– Dzięki temu, że jechali z nami księża, wspieraliśmy się jako wspólnota nawzajem – myślę, że dzięki temu wszyscy uśmiechnięci i pogodni powróciliśmy po tych 23 dniach – mówi jedna z uczestniczek rajdu.

– „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Jedziemy tam po prostu w nasze polskie dawne strony, odwiedzamy Polaków, odwiedzamy miejsca, gdzie mieszkali Polacy, gdzie się działy ważne rzeczy, gdzie były bitwy o Polskę, gdzie Piłsudski walczył z bolszewikami – mówi Gabriela Wanta.

Pan Andrzej na trasę Rajdu Katyńskiego wyruszył po raz drugi. Jak mówi, dla niego to podróż do ideałów I i II Rzeczypospolitej.

– Zgodnie z ideą rajdową chciałem odwiedzić te miejsca, w których były przeprowadzane egzekucje na naszych żołnierzach, policjantach, inteligencji. Chciałem ponownie odwiedzić te miejsca, zobaczyć te, których nie widziałem dwa lata wcześniej. (…) Jakie są moje odczucia? Bardzo pozytywne, bardzo fajnie zostaliśmy odebrani. Praktycznie cały czas pod opieką policji – jednej, drugiej. Poruszanie nie sprawiało żadnego problemu – przyznaje Andrzej Twarowski.

Rajd Katyński to nie tylko motocyklowa przygoda, ale przede wszystkim żywa lekcja historii. Przypomina o tych, którzy za niepodległą Polskę przelali swoją krew.

TV Trwam News/RIRM

drukuj