fot. PAP/EPA

Zachodnie media: rozdźwięk między polityką USA i Francji

Francuskie i niemiecka media krytykują wystąpienie prezydenta USA na forum 72. sesji ONZ. Przemówienie wygłoszone za to przez Emmanuela Macrona okrzyknęły jako „anty-Trump”. Rozdźwięk obu krajów w przypadku polityki prowadzonej wobec Iranu i Korei Północnej jest widoczny.

– Korea Północna jest zagrożeniem, które dotyczy nas wszystkich. Do tej pory nie wyraziła żadnej chęci do rozmów. Francja odrzuca eskalację i nie zamknie drzwi do dialogu pod warunkiem, że sprecyzujemy wspólnie warunki dialogu na rzecz pokoju – powiedział Emmanuel Macron, prezydent Francji.

Przemówienie Emmanuela Macrona część francuskich mediów okrzyknęła mianem „anty-Trump”. Zdecydowane kroki w sprawie zapewnienia pokoju na Półwyspie Koreańskim deklarował właśnie amerykański przywódca.

– Jeżeli Stany Zjednoczone zostaną zmuszone do obrony samego siebie, czy swoich sojuszników, wówczas nie będą miały innego wyboru, jak tylko całkowicie zniszczyć Koreę Północną. Ten człowiek, który posiada rakiety, realizuje w tej chwili misję samobójczą dla siebie i całego narodu – zaznaczył Donald Trump.

To spory rozdźwięk obu prezydentów, tym bardziej, że krytyka Trumpa nie zatrzymała się tylko na Korei Północnej. Ostre słowa padły także pod adresem Iranu.

– Zyski z ropy naftowej przeznaczane są na finansowanie Hezbollahu oraz innych terrorystów, którzy zabijają niewinnych muzułmanów oraz atakują pokojowo nastawionych Arabów i izraelskiego sąsiada – powiedział prezydent USA.

Za powód do wstydu Trump uznał zawarte przed dwoma laty porozumienie nuklearne z Iranem. Również tutaj, odmienne stanowisko zajął Emmanuel Macron.

 – Rezygnacja z tego porozumienia byłaby poważnym błędem. Nieodpowiedzialne byłoby, gdybyśmy nie przestrzegali tej umowy. To dobra umowa, która ma zasadnicze znaczenie dla pokoju – ocenił Macron.

Rozdźwięk w wystąpieniach obu przywódców jest widoczny. Jednak to nie Emmanuel Macron, a Donald Trump ma obecnie największy wpływ na kształtowanie sytuacji na świecie.

 – Z jego wystąpienia wynika, że Stany Zjednoczone w dalszym ciągu będą gwarantem tego ładu w świecie, nawet jeżeli będą podejmowały decyzje o zaangażowaniu militarnym w różnych częściach świata – podkreślił dr Piotr Gawryszczak, historyk i politolog.

Przypominał, że wystąpienie prezydenta USA – obok francuskich – mocno skrytykowały także niemieckie media.

 – Zmniejsza się rola Niemiec, zmniejsza się rola Francji, w związku z tym taka krytyka ze strony mediów, a pewnie za chwilę i rządu niemieckiego – komentował.

To nie koniec spornych kwestii między USA a Francją i Niemcami. Donald Trump odstąpił od realizacji porozumienia paryskiego, twierdząc, że umowa klimatyczna zagraża gospodarce Stanów Zjednoczonych.

TV Trwam/RIRM

drukuj