fot. sxc.hu

Zabrze: w piątek protesty górników z Makoszowy i Krupiński

Zaostrza się sytuacja w śląskich kopalniach węgla kamiennego. W najbliższy piątek górnicy kopalni Makoszowy i Krupiński sprzeciwiający się likwidacji swoich zakładów będą manifestować w Zabrzu.

Według informacji „Dziennika Gazety Prawnej”, załogi kopalń planują także pikiety pod biurami i domami posłów Prawa i Sprawiedliwości, marsze na Śląsku oraz przyjazd do Warszawy. Górnicy nie wykluczają ponadto strajków pod ziemią i zatrzymania pracy w zakładach.

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski mówił dziś w Sejmie, że odpowiedzialność za obecną sytuację ponosi rząd PO-PSL. Podkreślił, że obecny rząd może działać tylko w zakresie umowy podpisanej jeszcze przez rząd premier Ewy Kopacz.

– Pomoc publiczna polega na tym, że nie można w SRK (Spółka Restrukturyzacji Kopalń – red.) z roku na rok powiększać wydatkowanych pieniędzy, ale zmniejszać. W Makoszowy wydaliśmy więcej w 2016 r. niż w roku 2015, a związkowcy pojechali do Brukseli to zgłosić, przez co Bruksela zauważyła, że nie do końca realizujemy założenia poprzedniego rządu, likwidując KWK Makoszowy. Bo myśmy Makoszowy dali szansę. Unia Europejska dając nam notyfikację stwierdziła, że jeśli poprzedni rząd podjął decyzję o likwidacji, to my mamy realizować te założenia. Wszyscy pracownicy KWK Makoszowy mają ofertę pracy – ponad tysiąc osób! Nikt nie straci pracy, a co się wydarzyło? Związkowcy zablokowali miejsca, gdzie można odebrać blankiety przechodzenia na kopalnie

Kopalnia Makoszowy w Zabrzu zatrudnia ok. 1400 osób
i pozostaje w strukturach Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jedynie do końca tego roku może korzystać z dopłat do strat produkcyjnych.

W tej sytuacji rząd zaproponował, że górnicy z likwidowanych kopalń znajdą zatrudnienie w innych zakładach. Załogi nie wierzą jednak w te zapewnienia. Jak wynika z przeprowadzonego sondażu większość górników jest za pozostaniem w obecnym zakładzie.

RIRM

drukuj