fot. flickr.com

Za dwa tygodnie w Warszawie szczyt NATO

Za niespełna dwa tygodnie w Warszawie przywódcy państw NATO zdecydują, jak Sojusz odpowie na wyzwania z niestabilnego południa oraz ze wschodu, gdzie Rosja użyła siły do zmiany granic. Będzie to najważniejszy szczyt NATO od lat.

– Widzimy chaos, przemoc i terror na południu, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Ale widzimy też bardziej asertywną Rosję, która znacznie wzmacnia się militarnie i użyła siły, by zastraszyć sąsiadów, oraz dokonała nielegalnej aneksji Krymu. To wszystko fundamentalnie zmieniło sytuację bezpieczeństwa w naszym otoczeniu. To też powód, dla którego nasz szczyt w lipcu będzie tak ważny. Zapadną tam decyzje, jak mamy nadal dostosowywać się, jak reagować na tę nową sytuację – powiedział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Dyplomaci z kwatery głównej Sojuszu w Brukseli wymieniają dodatkowo także bardziej konkretne zagrożenia: wojnę hybrydową, terroryzm, proliferację broni masowego rażenia i cyberataki.

– Jeśli NATO nadal chce zabezpieczać wolność i bezpieczeństwo wszystkich swoich członków politycznych i wojskowo – a to jest celem Sojuszu, to musi się przystosować do zajmowania się tymi wyzwaniami. Musi zaadaptować się politycznie, wojskowo i instytucjonalnie. Praca nad tymi trzema liniami adaptacji rozpoczęła się na szczycie w Walii (we wrześniu 2014 r.), a jej kulminacja i kluczowe decyzje nastąpią w Warszawie – powiedział jeden z wysokich rangą urzędników NATO.

Efektem tych decyzji ma być znaczące wzmocnienie zdolności Sojuszu do ochrony jego obywateli oraz do projekcji stabilności poza granice Sojuszu. Ten drugi termin w żargonie dyplomatycznym oznacza działania na rzecz stabilności państw w sąsiedztwie NATO i tym samym poprawienia bezpieczeństwa samego Sojuszu.

Naszego kraju najbardziej dotyczy wzmocnienie odstraszania i obrony. Jednak dyplomaci z kwatery głównej podkreślają, że jest ono nierozerwalnie związane z projekcją stabilności. Od miesięcy przedstawiciele NATO podkreślają, że trzeba odpowiedzieć na wyzwania ze wszystkich kierunków, co nazywane jest koncepcją NATO 360 stopni.

Do szczytu NATO zostało półtora tygodnia. W tym czasie okaże się, czy i w jakim stopniu na decyzje przywódców Sojuszu – wypracowywane od miesięcy – wpłynie wynik referendum, w którym większość Brytyjczyków opowiedziała się za wyjściem z Unii Europejskiej. W piątek Jeans Stoltenberg podkreślił, że pozycja Wielkiej Brytanii w NATO pozostanie niezmieniona.

– Sojusz pozostaje zaangażowany do zbliżenia współpracy z Unią Europejską. Na szczycie w Warszawie w lipcu, zwiększymy naszą współpracę, ponieważ razem jesteśmy bardziej efektywni w podtrzymywaniu naszych wspólnych wartości i utrzymywaniu naszych narodów w bezpieczeństwie” – oświadczył. Również w piątek Biały Dom napisał w komunikacie, że Stany Zjednoczone nadal będą postrzegać „partnerstwo z Wielką Brytanią oraz członkostwo tego kraju w NATO jako kamień węgielny polityki zagranicznej USA – zaznaczył Jeans Stoltenberg.

Szef MSZ Witold Waszczykowski wyraził nadzieję, że Brexit nie osłabi NATO, i zwrócił uwagę, że decyzje Sojuszu w sprawie wzmocnienia wschodniej flanki „w zasadzie zostały podjęte”.

– Mam nadzieję, że dotrwamy do tego czasu z tymi decyzjami – powiedział minister.

Polityk ocenił, że decyzja Brytyjczyków może zahamować proces zbliżania się UE i NATO, ale samemu NATO nie zaszkodzi. Również szef MON Antoni Macierewicz mówił, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE nie osłabi Sojuszu ani nie będzie miało wpływu na brytyjskie stanowisko wobec NATO. Zdaniem Antoniego Macierewicza decyzje szczytu warszawskiego będą miały nieporównanie większy wpływ na bezpieczeństwo Polski i kontynentu niż problem wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Innym elementem pakietu jest wzmocniona wysunięta obecność we wschodniej części Sojuszu. W połowie czerwca ministrowie obrony NATO potwierdzili decyzję o rozmieszczeniu w Polsce i krajach bałtyckich czterech batalionowych grup bojowych, czyli wzmocnionych i samodzielnych batalionów w sile ok. 1000 żołnierzy każdy. Decyzje w sprawach, które państwa będą przewodziły batalionom, które kraje wyślą swoje wojska, gdzie i kiedy trafi każdy z oddziałów, mają zostać ogłoszone na szczycie w Warszawie 8 i 9 lipca.

Bataliony mają zostać rozmieszczone na początku 2017 r. i pozostać w Polsce oraz krajach bałtyckich – jak to ujął jeden z dyplomatów – tak długo jak będzie tego wymagała sytuacja. Będą to oddziały wielonarodowe, a ich obecność będzie miała charakter bojowy, a nie ćwiczebny, jak to było w przypadku sił, które sojusznicy skierowali na wschodnią flankę po wybuchu konfliktu ukraińskiego.

Wśród pięciu sesji szczytu będzie posiedzenie Komisji NATO-Ukraina z udziałem prezydenta tego państwa Petra Poroszenki. Sojusz na szczycie zdecyduje o pogłębieniu wsparcia dla tego państwa. Będzie ono obejmowało m.in. szkolenie ukraińskich żołnierzy, lecz nie do walki z Rosją czy separatystami, a w celu budowania długoterminowych zdolności.

Wśród ok. 25 dokumentów, których przyjęcie jest spodziewane na szczycie, znajdą się także deklaracja ws. cyberbezpieczeństwa oraz pakiet wsparcia dla Gruzji.

Na szczyt przygotowywana jest też szczegółowa informacja, jak poszczególni sojusznicy wypełniają zobowiązanie w zakresie wydatków obronnych. W 2014 r. państwa NATO zobowiązały się zwiększyć wydatki obronne do poziomu 2 proc. PKB w ciągu dekady.

Do Warszawy przyjedzie 58 delegacji, w tym 28 z państw NATO, 26 z krajów stowarzyszonych oraz delegacje ONZ, UE, kwatery głównej NATO i Banku Światowego. W szczycie ma uczestniczyć 2500 delegatów. Do dyspozycji uczestników będzie prawie 600 pojazdów i ok. 1250 kierowców. Do obsługi medialnej zgłosiło się ponad 2000 dziennikarzy – poinformowała PAP kwatera główna NATO.

Miejscem szczytu będzie Stadion PGE Narodowy, przywódcy delegacji spotkają się też w Pałacu Prezydenckim, w sali, gdzie w 1955 r. podpisano Układ Warszawski. Szefowie dyplomacji spotkają się na roboczym obiedzie w Teatrze Wielkim, ministrowie obrony w Pałacu Prymasowskim, zaś premier Beata Szydło zaprosi przedstawicieli państw partnerskich NATO na Zamek Królewski.

PAP/RIRM

drukuj