fot. PAP/EPA

[NASZ WYWIAD] Ks. Grefkowicz o Halloween: Od zabawy do wyznawcy jest cienka granica; trzeba się z tym liczyć

Wchodzenie w praktyki, w tego rodzaju świętowanie Halloween może stać się momentem wiążącym ze złym duchem – powiedział w wywiadzie z portalem radiomaryja.pl egzorcysta ks. Andrzej Grefkowicz. Od zabawy do wyznawcy jest już cienka granica – dodał.

Mateusz Antczak: Skąd wzięło się w ogóle obchodzenie Halloween?

Ks. Andrzej Grefkowicz: To wywodzi się od praktyk celtyckich. Były to celebracje pogańskie. Najciekawsze jest jednak to, że w Irlandii, skąd pochodzi ten zwyczaj, ma to dużo mniejsze znaczenie niż w Polsce czy Stanach Zjednoczonych. Boli to, że zwyczaje z Zachodu docierają do nas i są kupowane. Kiedyś Mikołaj Rej powiedział: „Polacy nie gęsi i swój język mają”. My dzisiaj powinniśmy powiedzieć: „Polacy nie papugi i swoje zwyczaje znają i dla byle powodu ich nie zmieniają” – coś takiego przydałoby się teraz propagować. Należy szanować swoje zwyczaje.

MA: Zatem w jakim celu są próby wprowadzenia Halloween w Polsce, skoro mamy przecież swoje zwyczaje i tradycje?

Ks. AG: Trzeba się tu liczyć z działaniem złego ducha. Trzeba zacząć od tego, że praktyki Celtów przejęli sataniści. Noc z 31 października na 1 listopada jest nocą ich różnego rodzaju obrzędów i praktyk mrożących krew w żyłach. Dochodzi nawet do tego, że na grobach składane są z ludzi ofiary albo dokonują się różnego rodzaju orgie seksualne. To są już bardzo niepokojące sytuacje. Natomiast szeroko rozpowszechniona praktyka Halloween staje się zasłoną dymną dla właśnie tych mrożących krew w żyłach sytuacji.

MA: Takie „świętowanie” Halloween może być dla nas groźne?

Ks. AG: Oczywiście. Wchodzenie w praktyki, w tego rodzaju świętowanie Halloween może stać się momentem wiążącym ze złym duchem. Świętując noc z 31 października na 1 listopada niejako przywiązujemy się i razem świętujemy z praktykami satanistów. Czasem jest tak, że człowiek jest podatny na wpływy złego ducha i praktyki zbliżone do tych satanistycznych łatwiej się kupuje i je przejmuje. Należy się tu liczyć z wymiarem duchowym. Trzeba jednak pamiętać, że w tej kwestii często nie można jednoznacznie tego wykazać, ale przynajmniej trzeba się z tym liczyć.

MA: Dlaczego taka praktyka jest szczególnie groźna dla najmłodszych?

Ks. AG:  Dla najmłodszych wszystko co szkodliwe jest groźne. Dzieci to kupują jako zabawa. Od zabawy do czegoś, co będzie później poważniej traktowane jako jakiś rytuał jest bardzo cienka granica. Tak samo wygląda sytuacja, kiedy ktoś zaczyna wchodzić w muzykę satanistów. Nie zauważy on, kiedy przekroczy granicę słuchacz-wyznawca. Tu jest podobna zależność. Zaczyna się od zabawy, następnie ten dzień z roku na rok trzeba coraz bardziej obchodzić, aż człowiek staje się w końcu od tego uzależnionym.

MA: A jak Ksiądz odniesie się do np. dyń stawianych przed domami czy innych zabaw dziecięcych?

Ks. AG: W zamysłach Celtów dynie miały bronić przed niebezpiecznymi duchami. Pytanie teraz, czy ludzie chcą jedynie dekorować swoje domy czy zaczyna mieć to dla tych ludzi jakieś głębsze znaczenie? Jeśli ma to jakieś głębsze znaczenie, to znaczy, że już jest jakaś zależność. Podobnie jest np. z pierścieniem Atlantów. Założymy sobie to na rękę jako dekoracja, ale w pewnym momencie może się to dla nas stać czymś, co – jak sobie wmówimy – chroni nas przed różnymi niebezpieczeństwami i nieszczęściami.

MA: Marsze Świętych to dobra alternatywa dla Halloween?

Ks. AG: Marsze Świętych to jak najbardziej pozytywna alternatywa dla najmłodszych podczas Halloween. Daj Boże, ażeby wyparło to zachodnie praktyki, które niestety nabierają znaczenia. Ale mamy również inne piękne polskie tradycje; chodzimy razem na Msze św., a następnie wspólnie na cmentarz. Często wieczorem idziemy tam ponownie z rodzinami. To też są piękne polskie tradycje.

MA: 1 i 2 listopada to tylko dzień modlitwy i zadumy za naszych bliskich zmarłych?

Ks. AG: Przede wszystkim, ale musimy pamiętać o tym, że są to dni podziękowania Panu Bogu za nich, ich życie i za to, co zawdzięczamy naszym bliskim, którzy odeszli. To jest święto tych wszystkich wielkich świętych, ale i tych naszych, domowych świętych – rodziców, dziadków, przyjaciół.

MA: Dziękuję za rozmowę.

RIRM

drukuj