fot. flickr.com

Wybory samorządowe na Ukrainie

Na Ukrainie odbywają się wybory samorządowe. Są one sprawdzianem poparcia dla polityki ekipy prezydenta Petra Poroszenki. W kampanii wyborczej kandydaci więcej mówili o obronności i integracji Ukrainy z Unią Europejską i NATO oraz płacach, niż o problemach konkretnej dzielnicy czy wsi.

Komentatorzy zwracają również uwagę, że o mandaty na szczeblu lokalnym ubiegają się m.in. ludzie związani z byłym, zbiegłym z kraju do Rosji, prezydentem Wiktorem Janukowyczem.

Nie ma jednak zagrożenia powrotu do władzy ludzi związanych z byłym prezydentem – uważa politolog dr Przemysław Grajewski vel Żurawski.

Trzeba pamiętać, że przez ten rok zginęło kilka tysięcy ludzi i to wpływa na mentalność oraz powszechne wyobrażenie. To kompromituje tamte siły i człowieka, który kryje się za – że tak powiem – bagnetami najeźdźców. Te terytoria, na których ewentualnie takie szanse on by swego czasu miał, są po prostu pod rosyjską okupacją, tj. Krym czy fragmenty Donbasu. Tam gdzie efektywnie sprawuje władze państwo ukraińskie, to uważam, że to jest scenariusz niemożliwy. To oczywiście nie wyklucza znaczenia oligarchów, którzy swego czasu byli związani z Janukowyczem, ale ten system oligarchiczny nie może być przecież postrzegany jako związek ludzi ideowych, którzy dochowają wierności upadłemu przywódcy. On w tej chwili niczego im nie zapewnia – podkreśla dr Przemysław Grajewski vel Żurawski.

W wyborach samorządowych na Ukrainie startuje ogółem ponad 130 ugrupowań.

Jak pokazują sondaże na pierwsze miejsca mogą liczyć partia Solidarność Poroszenki, Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko oraz Samopomoc mera Lwowa Andrija Sadowego.

 

RIRM

drukuj