fot. PAP/EPA

Wybory prezydenckie na Ukrainie

Dziś odbędą się wybory prezydenckie na Ukrainie. Wystartuje w nich 21 kandydatów. Ze względu na nasilające się starcia na wschodzie kraju, część z wyborców będzie miała ogromny problem, by oddać swój głos.

Wybory prezydenckie na Ukrainie to dla jednych dziejowy proces w historii Ukrainy, dla innych to kolejna zmiana oligarchy zarządzającego państwem.

Według najnowszych sondaży, największe szanse na zwycięstwo w wyborach ma biznesmen i były szef dyplomacji Petro Poroszenko. Na drugim miejscu utrzymuje się była premier Julia Tymoszenko.

Ponad 35,5 mln uprawnionych do głosowania będzie mogło dokonać wyboru w ponad 33 tysiącach lokali wyborczych w 225 okręgach w kraju i w jednym okręgu zagranicznym.

Bezpieczeństwa w punktach wyborczych ma strzec ponad 55 tys. milicjantów i ok. 11 tys. funkcjonariuszy sił ds. sytuacji nadzwyczajnych. Na Ukrainie są także obserwatorzy OBWE.

Utrudniony udział w wyborach będą mieli mieszkańcy Autonomicznej Republiki Krymu, która od marca okupowana jest przez Federację Rosyjską. Mogą oni uczestniczyć w głosowaniu na tzw. kontynentalnej Ukrainie.

Przeciwko przeprowadzeniu głosowania wypowiadają się separatyści z samozwańczych republik ludowych w obwodzie donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk zachęcając rodaków do udziału w głosowaniu powiedział, że obywatele tego kraju pokażą, że nie można ich zastraszyć, a wybierając nowego szefa państwa obronią swoją wolność.

Wybory prezydenckie na Ukrainie pierwotnie planowane były na marzec 2015 r. W lutym, kiedy w wyniku trwających od listopada ub. roku protestów antyrządowych ówczesny prezydent Janukowycz uciekł z Kijowa, parlament uznał, że samowolnie odsunął się on od władzy i wyznaczył wcześniejsze wybory na 25 maja.

RIRM

drukuj