fot. sxc.hu

Wsparcie finansowe polskiego górnictwa

Polskie górnictwo otrzyma dodatkową pomoc publiczną w latach 2019-2023 w wysokości prawie 5 mld zł. Taki plan działania zaakceptowała Komisja Europejska. Chodzi o rewitalizację terenów nierentownych zakładów górniczych, które trafiły do Spółki Restrukturyzacji Kopalń przed końcem 2018 r. Jednocześnie planowane są nowe inwestycje w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej.          

Zatwierdzona pomoc to kontynuacja programu naprawczego dla górnictwa z 2016 r., który zakłada wsparcie państwa w likwidacji kopalń i rewitalizacji terenów pogórniczych. Do końca 2018 r. było to blisko 8 mld zł. Teraz będzie to prawie 5 mld zł. Według wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego, tereny po kopalniach zostaną wykorzystane w innych celach.

– Te aktywa, które zaczynają być jak przeróbka na kopalni „Pokój”, jakby teraz część kopalni „Wieczorek” i wcześniejsze inne części majątku górniczego, który przekazujemy do SRK, mamy możliwość prowadzenia tego procesu – jakby odłączania od kopalń i przygotowania pod nowe inwestycje – tłumaczył wiceminister energii.

Pieniądze przeznaczane będą m.in. na wsparcie pracowników, którzy stracili zatrudnienie, na zabezpieczenie szybów kopalnianych i wyrobisk górniczych, likwidację infrastruktury kopalń oraz naprawę skutków wydobycia na środowisko.

– Nie mogliśmy usuwać szkód górniczych kopalń wcześniej zamkniętych z okresu 2009-2010, m.in. kopalnie „Rymer” i tu możemy dawać przykłady. Teraz mamy decyzję, że formalnie możemy przez SRK te szkody likwidować, a więc to jest również bardzo istotna decyzja – dodał Grzegorz Tobiszowski.

Jak wskazuje ekonomista prof. Paweł Soroka, w Polsce wciąż potrzebne są inwestycje wspierające dobrze prosperujące kopalnie.

– Dużo więcej pieniędzy potrzeba na inwestycje, ale tutaj już te środki musi wygenerować rząd, żeby dokonywała się restrukturyzacja tych kopalń, które będą istniały, które będą funkcjonowały. Są potrzebne, dlatego że – jak wiadomo – polska energoenergetyka opiera się na węglu kamiennym i brunatnym – podkreślił prof. Paweł Soroka. 

Inwestycje planuje Jastrzębska Spółka Węglowa zrzeszająca kopalnie, koksownie i przedsiębiorstwa energetyczne. Na realizację nowych celów m.in. udostępniania nowych złóż wydobywczych, spółka przeznaczy około 19 mld zł – zaznaczył prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon.

– Chcemy istotnie zwiększyć poprzez organiczny rozwój wydobycie i sprzedaż węgla do poziomu ponad 18 mln ton rocznie. Produkcja koksu będzie na stabilnym poziomie – około 3,5 mln ton do roku 2030 – powiedział prezes Daniel Ozon.

Niestety lawinowo rośnie także import węgla do Polski. Szacuje się, że w ubiegłym roku z Obwodu Kaliningradzkiego przez rosyjsko-polskie przejście kolejowe w Braniewie wjechało ponad 2 mln 750 tysięcy ton węgla. Jak wskazał, ekonomista dr Aleksander Rezmer, problemem jest konkurencyjność cenowa zagranicznych kopalń.

– Popularny na rynku polskim jest węgiel rosyjski. Po prostu Rosjanie są w stanie wydobywać go taniej i nawet koszty transportu są na tyle niskie, że finalnie ten węgiel rosyjski jest dla odbiorcy tańszy niż polski – tłumaczył dr Aleksander Rezmer.

W Polsce dyskutuje się nad zastąpieniem energetyki opartej na węglu energetyką atomową. Jednak poza kwestiami bezpieczeństwa ważny jest koszt budowy jednego bloku takiej elektrowni wynoszący nawet 25 mld zł – podkreślił Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

– Budowa elektrowni atomowej czy prąd z elektrowni atomowej niestety jest najdroższy, jaki możemy sobie zafundować. Jest droższy niż wiatr na morzu, jest droższy niż elektrownie węglowe, gazowe – mówił prezes Marcin Roszkowski.

Polska energetyka nie odchodzi jednak od węgla, o czym świadczy budowa nowych bloków energetycznych w Kozienicach, Opolu i Jaworznie.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj