fot. Facebook/Wybudźmy Kamila

Wrocławski szpital chce przeprowadzić eutanazje na 17-latku

Sprawa dotyczy chłopaka, który kilka dni temu po wypadku trafił do szpitala. Choć bije mu serce, lekarze bez żadnych konsultacji, powołując się na tzw. śmierć mózgową stwierdzili, że pacjent nie żyje i chcą jeszcze dziś odciąć go od respiratora.

Tymczasem mama 17-latka nie zgadza się z decyzją lekarzy. Według niej, medycy dopuścili się rażących błędów przy wydaniu protokołu o śmierci mózgu jej syna. Co więcej, gdy zasięgnęła opinii innych lekarzy, okazało się, że jest szansa na wybudzenie go.

Kryterium orzeczenia o śmierci mózgowej to kryterium coraz mocniej kwestionowane – wskazuje ks. prof. Paweł Bortkiewicz , bioetyk.

– Dzisiaj lekarze bardzo mocno kwestionują jej zasadność, dowodząc licznych przypadków, w których ta granica śmierci się nie sprawdza, tzn. okazuje się, że po stwierdzeniu tej prawniczej definicji kryterium śmierci mózgowej udaje się jeszcze przywrócić ludzi do życia. W związku z tym, rodzą się oczywiście liczne protesty, wątpliwości. W wątpliwościach należy być, najdelikatniej mówiąc, bardzo wstrzemięźliwym. Druga sprawa to pewna pospieszność tej decyzji. Z tego, co donoszą media, lekarze podjęli tę decyzję w sposób bardzo pospieszny, faktycznie nie spełniając wszystkich kryteriów zalecanych przy tego typu leczeniu – podkreśla ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Na facebooku powstał profil „Wybudzimy Kamila”, na którym przyjaciele i znajomi młodego chłopaka apelują o wsparcie i solidarność oraz o to, aby w godzinę zaplanowanej eutanazji przyjść pod szpital na ul. Traugutta i zamanifestować prawo do życia.

RIRM

drukuj