fot. mat. pras. LUW

Wojewoda P. Czarnek nie musi przepraszać organizatora lubelskiego tzw. Marszu Równości

Sąd Rejonowy Lublin-Zachód umorzył postępowanie przeciwko wojewodzie lubelskiemu Przemysławowi Czarnkowi. Prywatny akt oskarżenia wniósł organizator lubelskiego tzw. Marszu Równości, któremu nie spodobały się słowa o promocji dewiacji.

Sprawa dotyczy komentarza wojewody lubelskiego zamieszczonego na jego wideoblogu, w którym skrytykował organizowanie Marszu Równości w Lublinie, który odbył się 13 październiku 2018 r. Powiedział m.in., że sprzeciwia się promowaniu „zboczeń, dewiacji, wynaturzeń”, postaw „antyrodzinnych, antychrześcijańskich”, „sprzecznych z katechizmem, sprzecznych z Konstytucją RP”, która – jak zaznaczył – chroni „tylko małżeństwo heteroseksualne – związek kobiety i mężczyzny”.

– Sąd nie znajduje uzasadnienia ani moralnego, ani normatywnego w sięganiu do represji karnej w stosunku do osób, które publicznie podnoszą prawdziwe zarzuty – powiedział sędzia Bernard Domaradzki z Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.

Organizator Marszu Bartosz Staszewski domagał się przeprosin za – jak podkreślił – obraźliwe i zniesławiające go w opinii publicznej słowa.

Skoro tak duży oddźwięk w społeczeństwie ma ta kwestia, tzn., że stopień społecznej szkodliwości nie może być uznany za znikomy – mówił mec. Bartosz Przeciechowski, pełnomocnik organizatora Marszu Równości.

– Nie znałem pana Bartosza, pierwszy raz poznałem go tutaj. Nie kierowałem do niego moich słów, nie stwierdziłem nigdy, że jest dewiantem, zboczeńcem, ani wynaturzeńcem, tak jak to powiedział. Nie mogłem tego stwierdzić, bo mnie nie interesuje jego orientacja seksualna, tak jak nie interesuje mnie orientacja seksualna kogokolwiek na tym świecie – podkreślił Przemysław Czarnek.  

Sąd uznał, że słowa wojewody bezspornie mają negatywny wydźwięk.

Słowo zboczenie, dewiacja i wynaturzenie mają treść wybitnie ujemną, niezależnie od wyznawanego światopoglądu czy też poglądów moralnych lub też ich brak. Nie jest zatem wymagany na tę okoliczność żaden dowód. Powyższe nie oznacza, że oskarżony winien ponieść odpowiedzialność karną za przedmiotowy występek – zaznaczył sędzia Bernard Domaradzki.

Słowo wojewody zostały wypowiedziane w ramach debaty publicznej dotyczącej organizacji w Lublinie tzw. Marszu Równości i zasadności zakazu jego organizacji, a w konsekwencji również w ramach debaty politycznej związanej ze zbliżającymi się wówczas wyborami samorządowymi – uznał sąd.

– Ustalenie czy zarzuty wobec Przemysława Czarnka są prawdziwe jest bezprzedmiotowe z dwóch względów, z uwagi na to, że oceny nie podlegają testowania prawdy, i że wolność wypowiedzi w ramach debaty publicznej dotyczy wszystkich jej uczestników, w tym także polityków – stwierdził Bernard Domaradzki.

A według sądu, zarówno wojewoda, jak i organizator tzw. Marszu Równości byli uczestnikami tej debaty. Poza tym, każdy obywatel powinien się cieszyć takim samym zakresem prawa do wolności wypowiedzi – mówił sędzia Bernard Domaradzki. W ocenie sądu wypowiedź wojewody nie zawiera znamion czynu zabronionego i nie można jej uznać za występek zniesławienia. Sprawa ma wyłącznie charakter polityczny – mówił mec. Jacek Figurski.

– I osoby, które występują w tym procesie (nie będę wymieniał nazwisk) są ewidentnie związane ze środowiskami liberalnymi czy Platformy Obywatelskiej. Także tu nie ma dyskusji, jest to proces polityczny, po to, żeby zrobić ustawkę medialną, żeby pokazać polskiego wojewodę na ławie oskarżonych – zauważył mec. Jacek Figurski.

Pełnomocnik organizatora Marszu Równości zapowiedział złożenie odwołania do Sądu Okręgowego. Bartosz Staszewski złożył do sądu prywatny akt oskarżenia także przeciwko radnemu miejskiemu Lublina Tomaszowi Pitusze. Domaga się od niego przeprosin za wpis umieszczony na portalu społecznościowym mówiący, że Marsz Równości w Lublinie promuje homoseksualizm i pedofilię. Termin posiedzenia sądu w tej sprawie wyznaczono na 22 listopada.

TV Trwam News/RIRM

drukuj