Wojciechowski: nagrania ze smoleńska ujawniono w czasie śledztwa

Nagrania ze smoleńskiej wieży kontrolnej zostały ujawnione przed przesłuchaniem kontrolerów i ewentualnym postawieniem zarzutów. Europoseł Janusz Wojciechowski pyta prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, dlaczego prokuratura ujawnia tak ważne informacje w trakcie śledztwa.

W jego ramach analizowana jest również odpowiedzialność personelu lotniska w Smoleńsku. Znając treść zapisu nagrań rozmów, potencjalni podejrzani będą mogli to wykorzystać i skuteczniej się bronić.

To rażący błąd w sztuce prokuratorskiej, błąd przedwczesnego ujawnienia materiałów śledczych – napisał do PG europoseł Janusz Wojciechowski.

Przede wszystkim trzeba zapytać, czy przeanalizowano zagrożenia związane z przedwczesnym ujawnieniem dowodów, przed ich procesowym wykorzystaniem. Kto w ogóle nalegał na to ujawnienie? Dlaczego prokuratura właśnie teraz zdecydowała się na takie wybiórcze działanie? Czy to była własna inicjatywa prokuratury, a jeśli tak to czym powodowana? Czy prokuratura stosuje jakieś zasady informowania o wynikach śledztwa smoleńskiego, czy też prokuratorzy robią w tej sprawie, co chcą. Prokurator Seremet powinien wziąć za to odpowiedzialność. Wszystko wskazuje na to, że prokuratura tak jakby chciała dyskredytować wszelkie wątpliwości wobec oficjalnego, ale niewiarygodnego wyjaśnienia katastrofy. Myślę o raporcie MAK-u rosyjskim i polskim komisji Millera. Obydwa te raporty niestety nie są wiarygodne, a prokuratura jakby się wpisuje w chęć obrony tych raportów – zwrócił uwagę europoseł Janusz Wojciechowski.   

Wątpliwości dotyczących sprawy ujawnienia nagrań jest więcej. Z jednej strony mamy zeznania dwóch niezależnych świadków, a z drugiej nagrania sporządzone przez polskich biegłych – zauważył mecenas Bartosz Kownacki w ,,Polskim Punkcie Widzenia” w TV Trwam.

W sprawie nagrań pojawia się szereg ważnych pytań. Ze stenogramów wyłania się obraz chaosu na wieży kontrolnej w Smoleńsku i wprowadzanie pilotów w błąd. Kwestia, czy powiedziano 50 czy 100 metrów nie jest najistotniejsza – mówił mecenas.

Kownacki dodał, że media głównego nurtu szukają sensacji w rozbieżności zeznań i stenogramów. Jakby chciały udowodnić, że ci, którzy wątpią w działania prokuratury znów się mylą. Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej podkreślił, że wciąż jest wiele wątpliwości.

Czy rzeczywiście 5 lat to jest czas potrzebny do wyjaśnienia sprawy? Czy nie można było tych badań przeprowadzić szybciej? Pozostaje także kwestia autentyczności głosów kontrolerów rosyjskich, które są na nagraniach. Trzeba wyjaśnić kwestię, czy rzeczywiście są to nagrania w pełni autentyczne, bo jest poważna rozbieżność. Jest też pytanie, w którym miejscu te słowa padły, czy we fragmencie nagrania, które nie jest uwidocznione i nie było badane przez prokuraturę. To wyjaśniałoby pewne wątpliwości. Jest też szereg innych okoliczności, które z tych nagrań mogą być istotne, a o których media nie mówią, czyli np. atmosfera na wieży kontroli lotów i ocena tego, kto de facto sprowadzał samolot. Czy sprowadzała samolot Moskwa, czy logika, czy kontrolerzy z wieży i czy oni w ogóle wiedzieli, co robią? – pytał mec. Bartosz Kownacki.

Mecenas dodał, że prokuratura powinna ustalić, czy nikt nie ingerował w materiały.

Ostatnio prokuratura ujawniła nagrania z wieży lotniska w Smoleńsku, z rozmów personelu lotniska z załogami samolotów Jak-40 i Tu-154M.

Europoseł przypomniał też, że prokuratura czeka na kluczową opinie zespołu biegłych. W dalszym ciągu są podane wszystkie możliwe wersje przyczyn katastrofy.

RIRM

drukuj