fot. PAP/CTK

Włoskie firmy nie wznowiły jeszcze robót w budowie autostrady A1 oraz drogi ekspresowej S5

Budowa autostrady A1 pod Częstochową i drogi ekspresowej S5 w woj. kujawsko-pomorskim jest coraz bardziej zagrożona. Realizujące ją włoskie firmy Salini Impregilo i Impresa Pizzarotti nie wznowiły robót po zimowej przerwie.

W sobotę – jak podła dziś ,,Rzeczpospolita” – obie z tych firm otrzymały od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wezwanie do natychmiastowego podjęcia prac. Jeżeli Włosi nie wznowią robót w przeciągu najdalej miesiąca, dojdzie do wypowiedzenia im kontraktów.

Prawdopodobieństwo, że tak się stanie jest coraz bardziej realne. Włoskie firmy przed przystąpieniem do dalszych prac żądają bowiem dodatkowych pieniędzy za wzrost kosztów inwestycji. W przypadku Salini Impregilo jest to 449 mln zł, Impresa Pizzarotti domaga się 766 mln zł – na co inwestor się nie godzi.

Poseł PiS-u Jerzy Polaczek, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury, podkreślił, że żądania włoskich firm są niedopuszczalne.

– Niedopuszczalne jest domaganie się przez wykonawcę tak radykalnego wzrostu kosztów inwestycji, które zostały określone w umowie, a wykonawca został wybrany w publicznym przetargu. Postawa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jest racjonalna i przede wszystkim związana z obowiązującymi przepisami ustawy o zamówieniach publicznych. Przed GDDKiA trudne decyzje, jeśli te projekty, które są w trakcie realizacji, miały być niewykonane i stan bezruchu budowy miałby się pogłębiać, to potrzebne są radykalne decyzje – powiedział Jerzy Polaczek.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozważa już alternatywne scenariusze na okoliczność zejścia z budowy A1 i S5 włoskich firm. Jedną z możliwości jest ponowienie przetargów, ale to wydłuży realizację inwestycji. Drugim wariantem są negocjacje z ograniczoną liczbą firm bez przetargu lub wybór nowego wykonawcy z wolnej ręki.

RIRM

drukuj