fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Włoski Saipem stawia warunki

Włosi stawiają finansowy warunek zakończenia prac przy budowie terminalu LNG w Świnoujściu. Dziennik „Rzeczpospolita” dowiedział się, że firma Saipem może zakończyć prace budowlane za kilka miesięcy, ale przy założeniu że polskie LNG zapewni jej odpowiednie wsparcie i pełne finansowanie operacji terminalu w kolejnych miesiącach.

Włosi nie sprecyzowali jednak o jaką kwotę chodzi. Polskie LNG i resort skarbu chcą rozmawiać z wykonawcą, jednak nie zamierzają ulegać nieuzasadnionym żądaniom.

Poseł Maks Kraczkowski z sejmowej komisji gospodarki mówi, że problemy z gazoportem wynikają z różnych przyczyn.

– Część z nich wynika z fatalnej współpracy inwestora z Urzędem Dozoru Technicznego. (…) Sądzę, że kolejne odsłony tego sporu pomiędzy inwestorem, urzędami dozoru a rządem mogą znaleźć swój finał w ramach arbitrażu postępowań sądowych. Jedno jest pewne – płacimy za to my podatnicy, a dodatkowo coś, co miało służyć naszemu bezpieczeństwu, nie jest wciąż gotowe do odbierania gazu. Opóźnienie zdecydowanie ma szansę przekroczyć rok – oszacował poseł Maks Kraczkowski.

Data oddania terminalu na skroplony gaz w Świnoujściu była już wielokrotnie przesuwana. Ostatnim oficjalnym terminem była końcówka 2014 roku. Cała inwestycja była planowana na 2 mld 400 mln złotych.

Za wszystkie nieprawidłowości przy budowie gazoportu odpowiada rząd – wskazuje europoseł Marek Gróbarczyk.

– Nie ulega wątpliwości fakt potwornej niekompetencji naszego rządu, który doprowadził do tak dużych opóźnień, a w ten sposób uzależnia w dalszym ciągu Polskę od dostaw rosyjskiego gazu – mówi Marek Gróbarczyk.

Spółka Polskie LNG, którą powołano do budowy i zarządzania terminalem, nie chce komentować żądań głównego wykonawcy. Wiceminister Skarbu Rafał Baniak oświadczył z kolei, że Polska nie będzie godzić się na dyktat i szantaże. To wszystko powoduje, że na tle krajów graniczących z Polską wypadamy kiepsko – dodaje europoseł Marek Gróbarczyk.

– Najgorsze jest to, że sąsiedzi, którzy byli w znacznie gorszej sytuacji, jak chociażby Litwa, wyprzedzili nas i pokazali, że można. Nie jest prawdą to, co mówiono, że to otocznie polityczne otoczenie i specyficzna sytuacja Polski. To tylko błąd i negatywne działanie tego rządu – wyjaśnia Marek Gróbarczyk.

Opóźnienie oddania do użytku gazoportu naraziło Polskę na poważne straty. PGNiG zwarł z katarskim koncernem Quatrgas umowę na dostawy półtora miliarda metrów sześciennych gazu przez 20 lat. Pierwsze gazowce miały dopłynąć do Świnoujścia w grudniu 2014 roku. Katarczycy zgodzili się sprzedać zakontraktowany gaz na innych rynkach. Nie wiadomo jednak ile Polska za to zapłaci. Według nieoficjalnych informacji Katar nie jest również chętny do renegocjacji ceny gazu, która w ostatnim czasie spadła na światowych rynkach.

RIRM/TV Trwam News

drukuj