Minister finansów zaplanował deficyt budżetowy w 2013r. na maksymalnie 32 miliardy złotych

Winni będą Grecy

2,9 proc. wzrostu gospodarczego na przyszły rok, inflacja na poziomie 2,7 proc., stosunkowo wysoka stopa bezrobocia – 12,4 proc. Rząd przyjął wczoraj założenia do projektu ustawy budżetowej na przyszły rok

Projekt budżetu – zgodnie z wymogami Konstytucji – powinien trafić do Sejmu do 30 września. Premier nie wykluczył realizacji „negatywnego scenariusza” dla budżetu, w zależności od wyniku czerwcowych wyborów w Grecji i decyzji Rady Europejskiej podjętych podczas zaplanowanego również na ten miesiąc szczytu unijnego. Zanim projekt ustawy budżetowej trafi do parlamentu, stanie się przedmiotem uzgodnień pomiędzy poszczególnymi resortami. – Te wskaźniki przyjmujemy razem z założeniami do budżetu państwa na rok 2013. Teraz rozpocznie się intensywna praca i dyskusja pomiędzy ministrami, a także środowiskami zainteresowanymi pracami nad projektem budżetu – tak aby latem rząd mógł przyjąć ten odpowiedzialny projekt budżetu i przekazać do parlamentu – zapowiedział wczoraj premier Donald Tusk. Przyjęte podstawowe założenia projektu budżetu na 2013 rok niewiele różnią się od tych założonych w budżecie na rok bieżący. Deficyt budżetowy zaplanowano na maksymalnie 32 miliardy złotych (wobec 35 miliardów przyjętych w tegorocznym budżecie), inflację w wysokości 2,7 proc. (w budżecie na 2012 r. – 2,8 proc.), stopę bezrobocia na 12,4 proc. (wobec 12,3 proc. w ustawie budżetowej na koniec tego roku i 12,6 proc. – szacowanej na maj) i wzrost PKB – 2,7 proc. (przy 2,5 proc. – w budżecie tegorocznym i 4,3 proc. wzrostu osiągniętego w roku 2011). – Rok 2013 na pewno nie będzie rokiem, w którym można będzie wydawać wyraźnie więcej pieniędzy – zapowiedział Donald Tusk. Nie wykluczył, że pewne założenia mogą się jeszcze zmienić, szczególnie in minus. Działania w tej sprawie uzależniał od sytuacji gospodarczej w Unii Europejskiej.

 

– Nie ukrywam, że będę tym razem raczej skłonny rozstrzygać o ostatecznym kształcie projektu budżetu wspólnie z Radą Ministrów po uzyskaniu pewnych kluczowych, także dla Europy, informacji. Dotyczy to zarówno wyników wyborów w Grecji, a więc także tego nowego stanowiska rządu greckiego co do sytuacji kryzysowej Grecji i tej relacji Grecja – strefa euro, Grecja – Unia Europejska i także Rady Europejskiej, która pod koniec czerwca się odbędzie i będzie rozstrzygała między innymi o zakresie i procedurach pomocy dla sektora finansowego w Hiszpanii – mówił Tusk. Zaznaczył, że wiele może zależeć od tego, jak wybiorą Grecy. – Nie mam zielonego pojęcia, jaki będzie wynik wyborów w Grecji. Jedno jest na pewno bardzo ważne. Już w tej chwili – bardziej bym powiedział dla Grecji niż dla Europy, bo Europa chyba mentalnie przygotowała się także do czarnego scenariusza – odpukać, ale gdyby okazało się, że Grecy wybierają władzę, która nie jest zdolna do podjęcia tego wysiłku reformatorskiego, albo nie są zdolni wybrać żadnej władzy i nadal będziemy mieli do czynienia z takim okresem zawieszenia – to w Europie narasta takie przekonanie – że możliwe będą także te czarne scenariusze – dodał Tusk. Wybory w Grecji zaplanowano na przyszłą niedzielę, 17 czerwca. – Jeśli uznamy, że ryzyka są nie mniejsze albo nawet większe niż do tej pory, to będziemy starali się przygotowywać wariant budżetu jednak bardzo taki ostrożny. Jeśli uznamy, że ryzyka są mniejsze, to być może ten budżet będzie trochę bardziej, powiedziałbym, „do przodu”. Ale nie ma co liczyć na jakieś zasadnicze zmiany. Wiadomo, że rok 2013 tak czy inaczej będzie rokiem wymagającym szczególnie, jeśli chodzi o dyscyplinę finansów publicznych – mówił Tusk, zaznaczając, że „Polska jest i tak w niezłej sytuacji, bo będziemy tę dyscyplinę finansów publicznych utrzymywali w warunkach wzrostu jako jeden z dosłownie kilku krajów Unii Europejskiej”.

 

 

Mniej inwestycji publicznych

Rząd zdecydował się również zaproponować wczoraj podniesienie płacy minimalnej na przyszły rok z 1500 do 1600 złotych. Propozycja w tej sprawie będzie przedstawiona Komisji Trójstronnej. Bez zmian postanowiono pozostawić wskaźnik waloryzacji rent i emerytur. W przyszłym roku świadczenia zostaną zwaloryzowane tak jak w bieżącym o średni wzrost cen zwiększony o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w roku 2012. W założeniach makroekonomicznych do budżetu państwa zwrócono uwagę, że w przyszłym roku będziemy mieli do czynienia ze spadkiem udziału inwestycji publicznych w PKB do 3,9 proc. wobec 5,8 proc. w roku 2011 i 5,2 proc. – w 2012. Wynika to z kończących się już Polsce pieniędzy z unijnych funduszy w ramach obecnego budżetu unijnego. Rząd przewiduje ponadto, że założony na 2013 r. większy wzrost PKB niż ten przewidziany na rok bieżący (2,9 proc. w stosunku do 2,5 proc. w tym roku) nie przełoży się w takim samym stopniu na wzrost dochodów podatkowych, a dodatkowo, ze względu na prognozowane ograniczenie inwestycji publicznych, trzeba się spodziewać mniejszej bazy podatkowej. Na przyszły rok rząd planuje w kwestiach podatkowych m.in. kolejną podwyżkę akcyzy na wyroby tytoniowe co jest tłumaczone koniecznością dostosowania naszych stawek do minimalnego poziomu unijnego, a także ograniczenia przywilejów podatkowych wynikających z umów autorskich – odpisanie 50 proc. kosztów uzyskania przychodów ograniczone będzie limitem wynoszącym ok. 42 tys. zł rocznie.

drukuj