fot. PAP/Radek Pietruszka

Wiceszef KE Frans Timmermans z wizytą w Polsce

Premier Mateusz Morawiecki spotkał w Warszawie z wiceszefem Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem. To kolejna próba załagodzenia sporu na linii Warszawa-Bruksela w sprawie rzekomego łamania zasad praworządności przez Polskę. Taktyka pozorowanych ustępstw ze strony unijnych urzędników nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

Gdy Frans Timmermans zapowiadał w Parlamencie Europejskim swoją wizytę w Polsce znacząco się pomylił.

– W poniedziałek udam się do Moskwy, by kontynuować dialog z polskim rządem i znaleźć rozwiązania problemów, które wymieniłem – zaznaczył wiceszef KE.

Błąd szybko mu wytknięto. Dziś nie doszło do wpadki. Po spotkaniu z polskim premierem Mateuszem Morawieckim, Frans Timmermans oświadczył: „odbyliśmy konstruktywną rozmowę na temat kwestii związanych z praworządnością”.

– Otrzymałem pewne informacje, którymi się zajmę, które będę analizował i mam nadzieję, że możemy kontynuować nasz konstruktywny dialog w celu rozwiązania obecnych problemów – mówił Frans Timmermans.

Jak dodał Komisja Europejska jest gotowa do współpracy.

– Jestem przygotowany do tego, aby współpracować z premierem Mateuszem Morawieckim i jego rządem, aby znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie – powiedział Frans Timmermans.

Z kolei premier RP Mateusz Morawiecki po raz kolejny przypomniał, że polski rząd cały czas jest nastawiony na to, żeby znaleźć rozwiązanie.

– Przedstawiłem panu przewodniczącemu listę różnych zmian, które się zadziały i w najbliższym czasie służby odpowiednie przeanalizują to również, żebyśmy przynajmniej bardzo dokładnie mówili o tym samym, żebyśmy byli na tej samej długości fali w odniesieniu do tego, co udało się nam uzgodnić do tej pory, a nie tylko uzgodnić, ale również zmienić prawo – akcentował Mateusz Morawiecki.

Premier Polski podniósł również kwestie szkodzenia Polsce przez opozycję, która nie pogodziła się z przegraną.

– Są siły, różne, którym nie zależy na kompromisie, które mówią: żadnych kompromisów – podsumował Mateusz Morawiecki.

Platforma Obywatelska chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest zagranica. Poseł Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski powiedział dziś, że środki w unijnym budżecie przeznaczone dla Polski zostaną tylko czasowo zamrożone, na czas odsunięcia PiS od władzy.

Na szczęście dzięki naszym staraniom te pieniądze nie przepadają, tylko te pieniądze będą mrożone, w związku z tym, jak my wygramy kolejne wybory, to te pieniądze zostaną odmrożone i Warszawa skorzysta wtedy z olbrzymich pieniędzy na inwestycje – przekonywał na antenie Radia Zet Rafał Trzaskowski.

Mogłoby się wydawać, że to tylko wpadka lub przejęzyczenie. Jednak w podobnym tonie wypowiedział się Grzegorz Schetyna dla „Rzeczypospolitej”.

„(…) te pomniejszone znacznie pieniądze dla Polski, które będą w budżecie ostatecznie zapisane, wszystko na to wskazuje, zostaną zamrożone, ze względu na łamanie praworządności. Po 2019 roku, i po wyborach parlamentarnych, wrócimy do tego i odmrozimy unijne środki dla Polski” – zapowiadał Grzegorz Schetyna.

Prawo i Sprawiedliwość już od dłuższego czasu mówiło o umowie między polską opozycją a Unią Europejską.

– Sojusz opozycji PO i urzędników UE, naszych przeciwników, stał się faktem. Mówiliśmy o tym wielokrotnie, że działają przeciwko Polsce i działają przeciwko interesom Polaków i Polski w UE, i to, co dzisiaj wypowiedział Trzaskowski w stacji radiowej stało się faktem – powiedziała wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

TV Trwam News/RIRM

drukuj