Wiara jest darem i zadaniem

– Podobnie jak było w minionych wiekach, i dziś są
osoby lub środowiska, które odchodząc od Tradycji [Kościoła], chciałyby zafałszować
słowo Chrystusa i usunąć
z Ewangelii prawdy, według nich, zbyt niewygodne dla współczesnego człowieka.
Usiłuje się stworzyć wrażenie, że wszystko jest względne, że również prawdy
wiary zależą od sytuacji historycznej i od ludzkiej oceny. Kościół jednak
nie może dopuścić, by zamilkł Duch Prawdy – mówił w piątek podczas Mszy Świętej
na pl. Piłsudskiego w Warszawie Ojciec Święty. Benedykt XVI zwrócił uwagę
na
sprzeczność relatywizmu z wiarą w Chrystusa. Ostrzegł przed subiektywnym
i wybiórczym interpretowaniem Ewangelii.

Odpowiedzialność za prawdę Ewangelii spoczywa nie tylko na Papieżu i księżach,
ale na wszystkich chrześcijanach – podkreślił Ojciec Święty w homilii, przypominając,
że "wiara jest darem, ale jednocześnie jest też zadaniem". Ta odpowiedzialność
przejawia się w przyjęciu płynących z wiary nakazów, choć bywają one trudne
i "zbyt niewygodne". – Tylko cała prawda pozwoli przylgnąć do Chrystusa
– stwierdził z mocą Benedykt XVI. – Powierzając się Chrystusowi, nie tracimy
nic, a zyskujemy wszystko. W Jego rękach nasze życie nabiera prawdziwego sensu
– nauczał.
Na pl. Piłsudskiego, który od wielu dekad jest świadkiem naszych największych
narodowych modlitw i skąd Jan Paweł II skierował do Boga słowa prośby o odnowę
oblicza ziemi, i wokół niego zgromadziło się około 300 tys. pielgrzymów ze
wszystkich polskich diecezji oraz gości zagranicznych, w tym ponad 2 tys. naszych
rodaków ze Wschodu. Grupa z Rosji przyszła z transparentem "Rosja czeka
na Ojca Świętego". Msza Święta pod przewodnictwem Papieża, koncelebrowana
przez 120 kardynałów i biskupów z kraju i zagranicy, rozpoczęła się o godz.
9.30. W modlitwie uczestniczyły władze Polski na czele z prezydentem Lechem
Kaczyńskim i premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem.
Msza Święta według formularza o Duchu Świętym nawiązywała – również przez symbolikę
ołtarza – do Eucharystii, którą odprawił w tym miejscu Jan Paweł II w 1979
roku. Kolorem szat liturgicznych była czerwień. Liturgia Słowa w całości sprawowana
była po polsku, modlitwy w języku polskim znalazły się też w Liturgii Eucharystycznej
odprawianej zasadniczo po łacinie. Przed błogosławieństwem Benedykt XVI dokonał
koronacji obrazu Matki Bożej Trybunalskiej. W imieniu Papieża żołnierze Wojska
Polskiego złożyli kwiaty na Grobie Nieznanego Żołnierza.
25-metrowy srebrny krzyż w papieskim ołtarzu przypomina ten sprzed 27 lat.
Na frontonie stołu eucharystycznego znajdują się nazwiska Polaków kanonizowanych
i błogosławionych przez Jana Pawła II, a dach stanowi podświetlany witraż z
wyobrażeniem Ducha Świętego.
W piątek słońce wzeszło o godz. 4.27. O tej porze już wielu pielgrzymów było
na stołecznym placu Piłsudskiego – służby czuwające nad bezpieczeństwem i porządkiem
udostępniły sektory o godz. 3.00. Nawet fakt, że było bardzo ciasno i że słońce
wkrótce się schowało, a przez większość uroczystości padał rzęsisty deszcz,
nie stanowił specjalnej przeszkody dla uczestników Liturgii.
Siostry palotynki z Lidzbarka Warmińskiego zorganizowały wyjazd na spotkanie
z Benedyktem XVI dla ponad 100-osobowej grupy młodzieży z zespołu szkół zawodowych.
Przygotowania trwały dwa miesiące, na plac udało się wejść już o godz. 3.15.
– Jesteśmy bardzo wdzięczne Panu Bogu za właśnie takiego Papieża z ogromnym
pokojem, ze wspaniałym podejściem do człowieka, z ogromną godnością i wyważonym
słowem, które jest zawsze bardzo głęboko przemyślane i niesie w sobie ogromny
ładunek religijny – mówi s. Grażyna Powiersza.
– O placu Piłsudskiego też można powiedzieć, że tutaj wszystko się zaczęło,
więc w pewnym sensie zatoczy się koło. Myślę, że będzie to wydarzenie wyjątkowe,
a co tak naprawdę z niego wyniesiemy, to się okaże dopiero po pielgrzymce –
uważa Kasia Rochman, studentka pedagogiki na Akademii Pedagogiki Specjalnej
w Warszawie.
Siostry Rodziny Maryi długo modliły się w intencji obfitych owoców pierwszej
pielgrzymki Benedykta XVI do Polski i o jej szczęśliwy przebieg. – Modliłyśmy
się szczególnie o przemianę serc oziębłych, o umocnienie dla nas samych i dla
całego duchowieństwa – ujawnia s. Marianna Paziewska, przełożona domu prowincjalnego
zgromadzenia.
Od godz. 3.00 na Mszę Świętą czekała Natalia Odziniec, studentka z Grodna.
Grupa z Białorusi, z którą przyjechała, liczy 37 osób. – Mam bardzo duże oczekiwania.
Pierwszy raz jestem na spotkaniu z Papieżem i pierwszy raz w Warszawie. Bardzo
chcę zobaczyć na żywo naszego Ojca Świętego. Towarzyszy mi wiele emocji, myślę,
że będzie to bardzo dobry dzień. Papieża odbieram bardzo osobiście. W maju
każdego dnia modliliśmy się za niego podczas nabożeństw majowych – opowiada.
Nie wszyscy mogli przybyć osobiście. Większość Polaków przeżywa wizytę Ojca
Świętego za pośrednictwem mediów. O dostarczenie listu do Benedykta XVI prosiła
wybierających się do Warszawy rodziców 8-letnia Weronika z Siedlec. "Uwielbiam
Was, Papieże, Janie Pawle II i Benedykcie" – napisała. I dodała słowa
wymyślonej specjalnie piosenki: "Do Pana mam iść, gdy tam dojdę, spotkam
się z Wami. Kocham Was, Papieże".

Uświęcenie drogą do nieba
Papież wjechał na plac kilka minut po godz. 9.00, przy dźwięku dzwonów z warszawskich
kościołów, owacyjnie witany przez zgromadzonych śpiewających nieoficjalny
hymn pielgrzymki "Trwajcie mocni w wierze".
O potrzebie odbudowy nadwątlonej moralności społecznej na całym świecie mówił
na początku Mszy Świętej Prymas Polski ks. kard. Józef Glemp. Zauważył, że
życie Matki Teresy, ojca Maksymiliana Kolbego, siostry Faustyny i Jana Pawła
II pokazuje Polakom bezpieczną drogę do nieba. – My, ludzie wiary, pragniemy
udoskonalać drogę do świętości i zapraszać wszystkich do nieba – powiedział.
Dążąc ku wiecznej szczęśliwości, już tu, na ziemi, powinniśmy pokonywać swój
dystans wobec innych ludzi – w rodzinie, sąsiedztwie, szkole i życiu zawodowym
konieczne jest wzmacnianie więzi, do czego kluczem są życzliwość, przyjaźń
i miłość. Prymas obiecał Papieżowi, że Polacy włączą się w naprawę wad społecznych.
Wierni oklaskami podziękowali Księdzu Prymasowi za te słowa.
Homilia Ojca Świętego – którą wygłosił po polsku i włosku – została przyjęta
ze wzruszeniem i nadzieją. Jego słowa chwytały za serce, zwłaszcza gdy wspominał
dzieło Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia. – Jak nie dziękować dziś Bogu za
to wszystko, co dokonało się w waszej Ojczyźnie i w całym świecie podczas pontyfikatu
Jana Pawła II? Na naszych oczach zmieniły się systemy polityczne, ekonomiczne
i społeczne. Ludzie w wielu krajach odzyskali wolność i poczucie godności –
mówił Papież.
– Wzruszyłam się, gdy Ojciec Święty wspomniał w homilii słowa Jana Pawła II
o Prymasie Wyszyńskim. Byłam tu, na tym placu, gdy padały słowa: "Niech
zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi". Byłam na pogrzebie
Prymasa Tysiąclecia. Potem płakałam tutaj na transmisji pogrzebu naszego kochanego
Ojca Świętego. I bałam się tego spotkania, ale gdy przejechał przed naszym
sektorem, w tej bieli, błogosławiąc, to mój lęk jakby ktoś ręką odjął. Bo to
przecież też jest mój kochany Papież. I oby Bóg dał mu dużo zdrowia – życzy
pani Barbara, emerytka z Warszawy.
Pani Iwona, inżynier z Warszawy, oglądała Mszę Świętą w telewizji. Słowa Papieża
wywarły na niej tak duże wrażenie, że postanowiła udać się na miejsce celebry.
– Pomyślałam, że warto tu być, dlatego przyszłam chociaż na końcówkę. Mam nadzieję,
że każde rzucone ziarno kiedyś zakiełkuje. Nawet jeśli tylko w kilku osobach,
to już będzie bardzo dużo. Uważam, że Benedykt XVI jest człowiekiem bardzo
ujmującym. Niesamowite, że tyle osób przyszło mimo tego ulewnego deszczu i
okazało taką ogromną serdeczność. Miło było widzieć uśmiech na twarzy Ojca
Świętego – mówi. – Papież ma tyle dobroci w sobie, że łzy same się cisną do
oczu. Stałam blisko, jestem bardzo zadowolona, będę to długo pamiętała – relacjonuje
pani Zofia, emerytka z Warszawy. – Modliłam się za wszystkich bliskich, za
Ojca Świętego Jana Pawła II, żeby jak najszybciej został świętym. Modliłam
się też za Benedykta, żeby szczęśliwie wrócił do siebie i zawsze o nas pamiętał,
oraz o pokój na całym świecie, by młodzież miała pracę, żeby nie wyjeżdżała
z Polski – dodaje.

Koronacja wizerunku Matki Bożej
Dary ofiarne – chleb i wino – przynieśli do ołtarza studenci, żołnierze, duchowni
i polska rodzina. Komunii Świętej udzielało ponad 200 kapłanów. Z rąk Benedykta
XVI przyjęli ją m.in. prezydent Lech Kaczyński z małżonką oraz mama ks. Jerzego
Popiełuszki, pani Marianna Popiełuszko. Bezpośrednio po obrzędach Komunii
Świętej Papież koronował słynący łaskami obraz Matki Bożej Trybunalskiej,
umieszczony w głównym ołtarzu w kościele św. Franciszka Ksawerego w Piotrkowie
Trybunalskim. Przed rozbiorami przed tym wizerunkiem odprawiano Msze Święte
w kaplicy Trybunału Koronnego w intencji sprawiedliwych wyroków. Korony poświęcił
w Rzymie 27 października 2004 r. Jan Paweł II.
Po uroczystym błogosławieństwie apostolskim o godz. 11.15 Papież udał się do
zakrystii, żegnając się najpierw z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką.
Wierni dziękowali mu wielkimi oklaskami. "My chcemy Boga!" – śpiewali.
Ojciec Święty został otoczony przez pielgrzymów, podawał im ręce, błogosławił
aż do zakrystii umiejscowionej w siedzibie Dowództwa Warszawskiego Garnizonu
Wojskowego. Stąd pojechał na odpoczynek do Nuncjatury Apostolskiej, pod którą
zebrało się ok. 400 osób. Ojciec Święty wyszedł na balkon i pobłogosławił im.
Po południu w Nuncjaturze odbyło się pożegnanie Benedykta XVI odlatującego
na Jasną Górę. Papież osobiście podziękował przedstawicielom służb odpowiedzialnych
za przebieg pielgrzymki, a następnie raz jeszcze pobłogosławił z balkonu zgromadzonych
przed gmachem ludzi. O godz. 15.30 Benedykt XVI udał się na lotnisko na Okęciu
pozdrawiany przez tłumy warszawiaków oczekujących na trasie przejazdu kolumny
papieskiej. Do Częstochowy Ojciec Święty odleciał śmigłowcem po godz. 16.00.

Jolanta Tomczak, PPT, MW

drukuj