fot. flickr.com

Węgry/Sondaże: na rok przed wyborami duża przewaga koalicji rządzącej

Dużą przewagę koalicji rządzącej na Węgrzech – Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) – wykazały przeprowadzone w marcu sondaże pięciu ośrodków badania opinii publicznej na rok przed wyborami do parlamentu w 2018 roku.

Koalicja rządząca najpewniej zdobyłaby teraz 49 proc. głosów wobec 44 proc. w poprzednich wyborach w 2014 roku. Znacznie gorszy wynik osiągnęłaby natomiast skrajnie prawicowa partia Jobbik (17 proc., co oznacza spadek o 4 pkt. proc. w porównaniu z 2014 rokiem) – wynika z rezultatów sondaży, które omawiano w czwartek na konferencji w Budapeszcie.

Partie lewicowe – Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP), Koalicja Demokratyczna (DK), Razem, Dialog na rzecz Węgier (PM) i Węgierska Partia Liberalna (MLP) – mogłyby liczyć w sumie na 25 proc. głosów.

Popularność partii rządzących wśród wszystkich wyborców wynosi przeciętnie 29 proc. (w zależności od ośrodka od 25 do 32 proc.), co oznacza, że udaje im się utrzymać poparcie 2,5 mln osób.

Wyniki badań pięciu ośrodków różniły się co do tego, która partia jest druga pod względem popularności. Sondaże ośrodków Iranytue i Nezoepont wykazały, że drugi byłby Jobbik (odpowiednio 16 i 11 proc. głosów, z przewagą 9 lub 4 pkt. proc. wobec MSZP, którą poparłoby 7 proc. ankietowanych). Pozostałe badania wykazały natomiast przewagę MSZP nad Jobbikiem.

Na czwartkowej konferencji badacz Nezoepont Daniel Nagy ocenił, że Fidesz i KDNP w porównaniu z partiami opozycyjnymi mają bardzo stabilny elektorat i 2,5 mln osób jest zdecydowanych lub skłonnych na nie zagłosować, w związku z czym koalicja rządząca może w 2018 roku zdobyć absolutną większość głosów.

Koalicja Fidesz-KDNP rządzi na Węgrzech od 2010 roku. W wyborach w kwietniu 2014 roku uzyskała 44 proc. głosów, partie lewicowe w sumie – 26 proc., a Jobbik – 21 proc. Początkowo miała większość konstytucyjną w 199-osobowym, jednoizbowym parlamencie, ale straciła ją pod koniec 2014 roku, ponieważ zmarł jeden z deputowanych koalicji, a drugi złożył mandat, gdy został komisarzem UE.

PAP/RIRM

drukuj