fot. flickr.com

We wtorek kluczowe spotkanie ws. Brexitu

15 stycznia obędzie się kluczowe głosowanie w sprawie Brexitu. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ma nadzieję, że Zjednoczone Królestwo wyjdzie z Unii Europejskiej z porozumieniem, bo – jak mówił – brak porozumienia oznaczałby katastrofę dla całej Unii.

Wciąż nie wiadomo, czy do Brexitu dojdzie w uporządkowany sposób. W przyszłym tygodniu brytyjski parlament ma głosować nad porozumieniem, ale w tej chwili wszystko wskazuje na to, że zostanie ono odrzucone.

Brytyjskie media spekulują na temat opóźnienia planowanego wyjścia kraju z UE z powodu przeciągającego się braku porozumienia politycznego ws. warunków wyjścia ze Wspólnoty i opóźnień w pracach nad kluczowymi ustawami, m.in. ws. imigracji, handlu, usług finansowych, rolnictwa i rybołówstwa.

Jeśli nie zostaną one przyjęte w terminie, to Wielka Brytania nie będzie przygotowana na wyjście z Unii. We wtorek obędzie się kluczowe głosowanie nad umową w brytyjskim parlamencie.

– Jeśli ta umowa zostanie odrzucona, to mamy do czynienia z paraliżem Brexitu, a kiedy to nastąpi, nikt nie wie, co może się zdarzyć. Dużym ryzykiem i tym, o co ludzie się martwią jest to, że w rzeczywistości nie dostarczymy im tego, na co głosowali – mówi brytyjski minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt.

Część posłów domaga się przeprowadzenia serii głosowań, w których mogliby wyrazić swoją opinię na temat szeregu możliwych modeli rozwiązania kwestii wyjścia z UE, w tym np. poparcia dla modelu norweskiego, czyli z zachowaniem członkostwa we wspólnym rynku lub całkowitego zerwania negocjacji i opuszczenia Wspólnoty bez umowy.

Unijni przywódcy w połowie grudnia spotkali się na nadzwyczajnym szczycie Rady Europejskiej, by omówić Brexit. Potwierdzili wcześniejsze konkluzje, w których zatwierdzili umowę o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i zaaprobowali deklarację polityczną.

Umowa jednak musi być zaakceptowana przez brytyjski parlament, o co będzie ciężko – wskazuje dr Lucyna Kulińska.

– Wiemy, że warunki przedstawione przez Junkera, przez Unie Europejską są zaporowe. W każdej dziedzinie są one dla Wielkiej Brytanii krzywdzące i bardzo, bardzo kosztowne. Dyskusja nad tym, czy takie warunki w ogóle powinno się przyjmować czy nie – musi być burzliwa. Ktoś, kto swojego państwa pilnuje, kto o nie dba, kto chce, aby dobrze mu się powodziło – nie może decydować się na tak daleko idące ustępstwa wobec Unii Europejskiej – zaznacza politolog.

Premier Theresa May potrzebuje głosów ze strony zbuntowanych torysów, przedstawicieli Demokratycznej Partii Unionistycznej, bądź też Partii Pracy, by przeforsować umowę w Izbie Gmin. Dla tej umowy nie ma alternatywy.  Najbliższe głosowanie prawdopodobnie skończy się porażką. Wtedy widmo twardego Brexitu będzie już bardzo realne. Inny scenariusz to rezygnacja Theresy May, jeśli udałoby się umowę przegłosować. Wówczas warunki współpracy między Brukselą a Londynem będzie negocjował nowy premier. Stanie się to już po formalnym opuszczeniu Wspólnoty przez Zjednoczone Królestwo.

TV Trwam News/RIRM

drukuj