PAP/Paweł Supernak

Walka z kłamstwem historycznym

Nie milkną echa skandalicznego artykułu w „Jerusalem Post”. Gazeta przytoczyła słowa izraelskiego premiera, który miał oskarżyć Polskę o kolaborację z Niemcami w czasie II wojny światowej. Kancelaria Netanjahu w specjalnym oświadczeniu prostuje wypowiedź szefa izraelskiego rządu. Sam Netanjahu – choć miał okazję na sprostowanie – to tego nie zrobił. Część komentatorów podkreśla, że to element jego kampanii wyborczej.

Polacy kolaborowali z nazistami w Holokauście – te słowa, według gazety „Jerusalem Post”, miał wypowiedzieć premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Podczas rozmowy z dziennikarzami premier Netanjahu mówił o Polakach, nie polskim narodzie ani państwie. Jego wypowiedź została błędnie zrozumiana i zacytowana w prasie. W skutek interwencji później zostało opublikowane sprostowanie – to oświadczenie kancelarii premiera Izraela.

– Netanjahu powiedział coś, co oburza większość Polaków – mówi historyk Piotr Boroń.

Mam nadzieję, że to wyjaśnia wszelkie nieporozumienia –  skomentowała oświadczenie Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari.

– Pan premier – owszem, jakieś oświadczenie jego biuro wydało – sam osobiście tego nie zdementował – przyznaje europoseł Jarosław Kalinowski z PSL-u.

Netanjahu  miał okazję sprostować swoją wypowiedź, ale tego nie zrobił. Pytali go o to dziennikarze w samolocie do Monachium.

– W przypadku premiera Netanjahu ta sprawa ma drugie dno – on ma w tej chwili wybory. Prawdopodobnie jest wyraz oczekiwań pewnej częściej opinii publicznej. Ludzie dobrej woli w obu państwach powinni się przeciwstawiać tym aktom wrogości, niechęci – podkreśla europoseł Marek Jurek.

Czy Polska stała się elementem przedwyborczej gry politycznej w Izraelu?

– Widzimy jak duże są pokłady antypolonizmu i jak łatwo na tym grać politycznie. W Izraelu pokazanie antypolonizmu przynosi od razu ileś punktów wyborczych. To świadczy o tym, że czeka nas bardzo ciężka praca, aby to nadrobić. Przykro mi, że nasza władza nie zareagowała tak jak powinna – mówi poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15.

Samo oświadczenie kancelarii premiera Izraela nie załatwia sprawy – zaznacza poseł PO Andrzej Halicki.

– Nie w ten sposób przeprasza się Polaków za zdania, które nigdy nie powinny paść. Przeprosiny należą się Polakom od samego premiera Netanjahu – to pierwsze – i myślę, że możemy tego oczekiwać, a premier Morawiecki będzie miał świetną okazję, żeby zmusić premiera Netanjahu do przeproszenia Polaków, bo nam się to po prostu należy – wskazuje Andrzej Halicki.

Szef Kancelarii Premiera Mateusza Morawieckiego Michał Dworczyk mówi, że oświadczenia kancelarii premiera Netanjahu sprawę wyjaśnia. Podkreśla jednocześnie, że to jest konsekwencja braku prowadzenia polityki historycznej przez państwo polskie przez ostatnie 30 lat.

– My tę politykę zmieniliśmy w sposób zasadniczy. Prawo i Sprawiedliwość ma wpływ na nią od 3 lat, a zaległości sięgają lat 30, więc niestety wymaga to odrobiny czasu – zauważa Michał Dworczyk.  

O tym, że te działania są potrzebne, pokazuje także ostatnia wypowiedź amerykańskiej dziennikarki Andrei Mitchell. Stwierdziła ona, że powstanie w getcie warszawskim było skierowane przeciwko „polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”.

– Pani dziennikarz amerykańska, która mówi ewidentne bzdury, doskonale wiedząc, jaka jest prawda, nie była ofiarą braku edukacji – akcentuje poseł Grzegorz Długi.

Wiele osób podkreśla, że nie było to przejęzyczenie – jak próbuje tłumaczyć Mitchell na Twitterze – tylko świadome użycie kłamstwa historycznego do jakiegoś konkretnego celu. Twitterowe przeprosiny w żaden sposób nie kończą tego skandalu.

– Krótkiego komunikatu zamieszczonego na Twitterze nie traktujemy jako sprostowania. Jeżeli dziennikarka nie przeprosi na wizji, występujemy z pozwem cywilnym do sądu. Korzystamy z wszystkich instrumentów prawnych, którymi dysponujemy – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.

To, co w całej sprawie zadziwia, to fakt, że cała seria skandalicznych antypolskich wypowiedzi pojawiła się podczas konferencji bliskowschodniej w Warszawie. Spotkanie, reklamowane jako wielki sukces Polski, stało się dla amerykańskich i izraelskich polityków oraz dziennikarzy trybuną do propagowania kłamstw na temat swojego sojusznika.

TV Trwam News/RIRM

drukuj