fot. flickr.com

Walka z unijnym dyktatem

Premier Węgier zapowiada polityczną walkę przeciw przymusowym kwotom relokacji migrantów. Postanowienie o relokacji 120 tys.  uchodźców zostało przyjęte przez Radę Unii Europejskiej dwa lata temu. Teraz Komisja Europejska, wsparta wyrokiem unijnego Trybunału Sprawiedliwości, grozi wysokimi karami za niepodporządkowanie się systemowi przymusowej relokacji.

Viktor Orban uważa, że należy doprowadzić do tego, aby decyzja o obowiązkowych kwotach relokacji uchodźców została cofnięta i zmieniona.

– Dotąd prowadziliśmy walkę prawną. Teraz zamiast prawnej musimy prowadzić walkę polityczną i zmienić tę decyzję unijną oraz zmusić różne instytucje unijne do powiedzenia, że podjęta przez nie decyzja była zła, niemożliwa do zrealizowania, a państwa członkowskie nie mogą i nie chcą jej zrealizować – wskazał premier Węgier.

Szef rządu w Budapeszcie zapowiedział, że Węgry nie zmienią swej polityki w sprawie imigracji.

Postanowienie o relokacji 120 tys. uchodźców zostało przyjęte we wrześniu 2015 r. przez Radę Unii Europejskiej, w której uczestniczyli unijni ministrowie spraw wewnętrznych.

– Decyzja ta została przyjęta głosami większościowymi i zgodnie z taką samą procedurą Węgry mogą dążyć do jej zmiany. Aby można było zmienić tę decyzję, konieczne jest zebranie poparcia 55 proc. członków Unii, czyli 16 krajów, ale także krajów, które mają potencjał 65 proc. populacji Unii Europejskiej, co już takie łatwe nie będzie – powiedział prof. Piotr Marszałek.  

Przeciw kwotowemu rozmieszczeniu uchodźców były Czechy, Słowacja, Rumunia oraz Węgry. Władze Słowacji oświadczyły bezpośrednio po posiedzeniu Rady UE, że ich kraj nie podporządkuje się decyzji o relokacji i zaskarży ją przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości. Później na podobny krok zdecydowały się Węgry. Dwa dni temu unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu oddalił skargi Słowacji i Węgier dotyczące obowiązkowej relokacji.

Szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel powiedział, że kraje, które nie wykonają orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie obowiązkowej relokacji uchodźców i nie zapewnią im godnych warunków pobytu, będą musiały ponieść konsekwencje finansowe.

– Dostawać pieniądze i naruszać zasady państwa prawa – tak się nie postępuje w Europie, dlatego postępowanie o naruszenie traktatów będzie prowadziło w przypadkach wątpliwych do konsekwencji finansowych – zaznaczył szef MSZ Niemiec.

Komisja Europejska stawia Polsce, Czechom i Węgrom ultimatum: jeśli kraje te nie przyjmą uchodźców w ciągu najbliższych dni, to Komisja rozważy skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– Jeśli kraje, które nie przyjęły ani jednej osoby, albo od dłuższego czasu nie wykonały żadnych działań w tym kierunku, nie zrobią nic w nadchodzących tygodniach, będziemy rozważać ostatni krok w procedurze:  skierowanie sprawy Trybunału Sprawiedliwości. Drzwi są wciąż otwarte. Powinniśmy przekonać wszystkie kraje członkowskie, żeby wywiązały się ze swoich zobowiązań. Państwa muszą teraz pokazać solidarność – powiedział unijny komisarz ds. migracji Dimitris Avramopoulos.

Minister spraw zagranicznych Węgier oświadczył, że Grupa Wyszehradzka pozostaje generalnie zjednoczona mimo prób jej podzielenia i dotyczy to także sprawy migracji.

Nadal odrzucamy nielegalną imigrację i walczymy przeciwko obowiązkowym kwotom relokacyjnym. Nie zgodzimy się, by wymuszano na nas nieudaną, a w dodatku wiążącą się z zagrożeniem dla ludzi decyzję, a mianowicie obowiązkowe kwoty relokacyjne” – oznajmił szef węgierskiej dyplomacji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj