fot. twitter

W Zadwórzu pod Lwowem oddano hołd bohaterom bitwy z 1920 r., zwanej polskimi Termopilami

Polskim bohaterom bitwy, którzy w sierpniu 1920 r. podjęli walkę z wielokrotnie silniejszą konnicą Siemiona Budionnego, oddano w sobotę hołd w Zadwórzu koło Lwowa. Uroczystość z udziałem m.in. weteranów II wojny światowej i opozycjonistów PRL-u odbyła się przy mogiłach żołnierzy.

Uroczystość poświęcona 98. rocznicy bitwy pod Zadwórzem z udziałem delegacji Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych odbyła się na żołnierskim cmentarzu w Zadwórzu koło Lwowa, gdzie spoczywają polegli w bitwie polscy żołnierze. Ceremonia miała miejsce w pobliżu usypanego na ich cześć kurhanu, gdzie umieszczono tablicę pamiątkową z napisem „Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 roku w walkach o całość ziem kresowych”. Po raz pierwszy w dziejach powojennej Polski uroczystość uczczenia kilkuset młodych ochotników, którzy 17 sierpnia 1920 r. bronili Lwowa przed bolszewikami 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego, miała charakter państwowy.

Bohaterów z batalionu kpt. Bolesława Zajączkowskiego uczczono Apelem Pamięci i salwą honorową, złożono też kwiaty; w uroczystości, którą poprzedziła Msza św., wzięli udział m.in. weterani II wojny światowej, działacze opozycji antykomunistycznej, przedstawiciele polskich i ukraińskich władz. Obecni byli także żołnierze Wojska Polskiego, harcerze, licznie przybyli Polacy żyjący we Lwowie i w jego okolicach.

„Marszałek Józef Piłsudski – ojciec naszej niepodległości i wódz naczelny w starciu z bolszewikami w 1920 roku powiedział, że naród, który traci pamięć przestaje być narodem, a staje się tylko zbiorowiskiem ludzi tymczasowo zajmującym dane terytorium. Nasza obecność dziś w Zadwórzu wskazuje, że chcemy być narodem, a nie tylko zbiorowiskiem, bo pamiętamy… Bo pamiętamy o wydarzeniach, które rozegrały się tutaj 98 lat temu” – powiedział podczas uroczystości szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, który przewodził polskiej delegacji na Ukrainę.

Nawiązując do słów Juliusza Słowackiego szef Urzędu ds. Kombatantów podkreślił, że uczestnicy uroczystości „kładą dziś ręce na harfie Ojczyzny”.

„Aby wydobyć strunę pamięci i wdzięczności wobec tych, którzy oddali swoje życie, abyśmy my byli wolni, aby Polska była niepodległa, aby uratowana została cywilizacja łacińska i chrześcijańska” – powiedział Jan Józef Kasprzyk.

„Bo w wojnie 1920 roku nie chodziło tylko o obronę suwerenności młodego państwa polskiego, w tej wojnie nie chodziło też tylko o utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego (…), w tej wojnie chodziło o obronę wartości, które przez wieki tworzyły Europę. Ta wojna była starciem dwóch światów, dwóch cywilizacji: cywilizacji łacińskiej, chrześcijańskiej, cywilizacji dobra oraz cywilizacji śmierci, cywilizacji zła, jaką niósł ze sobą komunizm i jaką nieśli ze sobą sowieccy żołdacy na swoich bagnetach. Tu w Zadwórzu odbyła się kolejna odsłona walki dobra ze złem” – podkreślił minister.

Szef Urzędu ds. Kombatantów przypomniał też, że wojna 1920 roku była wspólnym braterstwem broni Polaków i Ukraińców.

„To był ten wielki wspaniały sojusz marszałka Józefa Piłsudskiego i Semena Petlury, którzy razem rozumieli czym jest bolszewicka Rosja i ramię w ramię walczyli z bolszewikami” – powiedział Jan Józef Kasprzyk.

Podczas uroczystości odczytano również listy okolicznościowe od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. Głos zabrał m.in. prezes IPN Jarosław Szarek i ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło.

Do Zadwórza przybyli również Polacy, którzy opiekują się tutejszą nekropolią, byli to przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi, które zostało uhonorowane przez szefa Urzędu ds. Kombatantów medalem „Pro Patria” za kultywowanie pamięci o walce o niepodległość Polski. Towarzystwo było też współorganizatorem sobotnich uroczystości w Zadwórzu.

Bitwa pod Zadwórzem, która rozegrała się ponad 30 km na wschód od Lwowa, była w 1920 r. jednym z najważniejszych i najdramatyczniejszych starć w wojnie polsko-bolszewickiej. W dramatycznej walce, która – gdy zabrakło Polakom amunicji – toczyła się na bagnety i szable, poległo 318 młodych lwowian – niemal wszyscy żołnierze polskiego batalionu. Dzięki ich ofiarnej walce bolszewicy nie zdobyli jednak Lwowa, opóźnił się także ich marsz w głąb Polski.

Bitwa pod Zadwórzem przeszła do historii jako polskie Termopile. Ich walka stała się symbolem poświęcenia życia dla Ojczyzny.

PAP/RIRM

drukuj