fot. wikipedia

W. Skurkiewicz: Współpraca z PO odbije się czkawką wszystkim tym, którzy podejmują ją kontekście wyborów do PE

Grupa byłych premierów i szefów MSZ – głównie z PO – wezwała do stworzenia szerokiej listy do PE. Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna, Leszek Miller czy Radosław Sikorski, jak twierdzą, chcą odbudować mocną pozycją Polski w UE. Dziś politycy opozycji podpisali deklarację w tej sprawie.

Wezwali w niej „siły i środowiska polityczne, samorządowe i obywatelskie do wystawienia jednej, szerokiej listy w wyborach do europarlamentu”.

W apelu o utworzenie tzw. koalicji europejskiej za cel uznano uniemożliwienie wyprowadzenia Polski z UE. Nie wskazano jednak, kto tego „wyprowadzenia” miałby się podjąć.

Odnosząc się do tej inicjatywy, wiceszef MON-u Wojciech Skurkiewicz ocenił, że jest to koalicja, która ma pomóc PO uzyskać przyzwoity wynik do PE.

– To właśnie politycy z tej formacji będą dominującym podmiotem przy konstruowaniu list. To właśnie PO będzie miała decydujący głos. Próbuje zmobilizować wszystkich wokół, by to PO miała jak najlepszy wynik wyborczy. Jestem przekonany, że to odbije się przysłowiową czkawką wszystkim tym, którzy podejmują współpracę z PO w kontekście wyborów do PE. Pokazuje to też, że w kontekście jesiennych wyborów parlamentarnych, tych najważniejszych w tym roku, ta totalna opozycja będzie totalnie skłócona – podkreślił Wojciech Skurkiewicz.

Pod deklaracją z apelem o stworzenie szerokiej listy do PE, podpis złożyli, oprócz Grzegorza Schetyny, także między innymi byli premierzy: Ewa Kopacz, Jerzy Buzek, Kazimierz Marcinkiewicz, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Marek Belka i były szef MSZ Radosław Sikorski.

RIRM

drukuj