fot. PAP

W Sejmie trwa debata nad budżetem 2015 r.

W Sejmie trwa debata nad projektem ustawy budżetowej na 2015 rok.  Opracowując projekt, resort finansów założył, że polska gospodarka w przyszłym roku będzie się rozwijać w tempie 3,4 proc.

Minister Mateusz Szczurek, przedstawiając założenia budżetowe mówił, że wraz z poprawą koniunktury gospodarczej, ma się zmniejszyć na koniec 2015 roku stopa bezrobocia rejestrowanego (do 11,8 proc).

Natomiast PKB na jedną osobę w Polsce, po uwzględnieniu siły nabywczej, wyniesie 71 proc. średniej unijnej. Przyczyni się do tego – jak mówił – przyspieszenie popytu krajowego oraz wzrost inwestycji.

Politycy PO mówili, że jest to bezpieczny i stabilny budżet.

Poseł Beata Szydło, wiceprezes PiS, stwierdziła, że jest to typowy budżet wyborczy. Parlamentarzystka mówiła, że w stosunku do bogatszych krajów UE przypominamy dziś raczej zabiedzonego dłużnika. Nasz dług to blisko bilion zł.

To już siódmy autorski budżet państwa przygotowany przez rząd PO-PSL i siódmy, w którym nie ma odpowiedzi na najważniejsze bolączki Polaków. Siódmy, który psuje finanse publiczne, siódmy, który nie oznacza rozwoju, ale bierność, stagnację i niezdolność do równania się z najlepszymi. A mówimy przecież o szóstym pod względem potencjału ludności i gospodarki kraju UE. To budżet nie dający nadziei na rozwój, to budżet samozadowolenia z trwania w bierności, obliczony na małe aspiracje, zaspokajający jedynie oczekiwania rządu PO i PSL, czyli dotrwania do wyborów – oceniła polityk.

Resort finansów założył, że w przyszłym roku deficyt nie powinien przekroczyć 46 mld 80 mln zł. Zgodnie z projektem, w przyszłym roku dochody budżetu państwa zaplanowano w wysokości ok. 297 mld, a wydatki w kwocie 343 mld.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj