fot. PAP/Jakub Kamiński

W Sejmie o ustawie dot. uzgodnienia płci

W tym tygodniu Sejm zajmie się kontrowersyjną ustawą o uzgodnieni płci. Celem ustawy ma być uproszczenie formalnych procedur osobom, których tożsamość płciowa różni się od ich płci metrykalnej.

Według projektu wniosek o uzgodnienie płci może złożyć osoba pełnoletnia, która nie pozostaje w związku małżeńskim. Dołącza się do niego, m.in. orzeczenie wydane przez dwóch lekarzy ze specjalizacją w psychiatrii lub seksuologii.

Pomysłodawcą projektu jest transseksualny poseł Anna Grodzka.

Poseł Stanisław Piotrowicz mówi, że na posiedzeniu sejmowych komisji udało się projekt nieco poprawić. Jednak nadal zła pozostaje definicja płci, określonej jako intensywne doświadczanie i przeżywanie własnej płciowości.

– Niebezpieczeństwo sprowadza się do tego, że może dochodzić do nadużyć. Bo dziś ktoś może intensywnie doświadczać swoją płciowość, natomiast za jakiś czas może doświadczać czegoś innego. Ustawa nie reguluje kwestii dotyczącej tego, jak często można zmieniać swoją płeć, a zatem nie wyklucza tego. Dziś ktoś może swoją płciowość doświadczać intensywnie jako mężczyzna, a za klika dni może doświadczać swoją płciowość jako kobieta. Oczywiście to wszystko nie wymaga żadnych zabiegów chirurgicznych. Można więc być kobietą z atrybutami męskimi i odwrotnie. Więc z tego względu należy się do tej ustawy odnieść krytycznie – podkreślił poseł Stanisław Piotrowicz.

W związku z tym – jak dodał poseł – Prawo i Sprawiedliwość będzie głosowało za odrzuceniem ustawy.

Zgodnie z projektem, do rozpatrywania spraw o uzgodnienie płci w trybie sądowym nieprocesowym uprawniony będzie tylko Sąd Okręgowy w Łodzi.

Prawomocne postanowienie sądu będzie stanowiło podstawę do wydania nowego aktu urodzenia oraz zmiany imion i nazwiska, wydania nowego numeru PESEL oraz dowodu osobistego. Ustawa miałaby wejść w życie z początkiem przyszłego roku.

RIRM

drukuj