fot. wikipedia

W Puszczy Białowieskiej zasadzono ponad dwa tys. drzew na terenach zniszczonych przez kornika drukarza

Ponad dwa tysiące drzew posadzili dziś w Puszczy Białowieskiej jej mieszkańcy oraz członkowie Ekologicznego Forum Młodzieży. Sadzonki wkopano na terenach zniszczonych przez kornika drukarza.

Puszcza sama się nie odnowi – przekonują jej mieszkańcy.

– Pięć lat temu zaorałem cztery koty w nadleśnictwie Białowieża. Oczyściłem, zostawiłem i miało to się nasiać samo, z nalotu. Nie ma nic po 5 latach, tylko trawa i malina. Puszcza nie odrodzi się sama bez sadzenia – podkreśla jeden z mieszkańców.

Dlatego członkowie Ekologicznego Forum Młodzieży wzięli sprawy w swoje ręce.

– Chcemy, żeby tutaj rósł dalej las, a nie jakieś puste pole, martwe drzewa dookoła – zaznacza Marcelina Puchalska z Ekologicznego Forum Młodzieży. 

– Dzisiaj pokazujemy jak należy troszczyć się o wspólny dom. Tym domem jest Puszcza Białowieska – wskazuje ks. Tomasz Duszkiewicz, kapelan Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych.   

Unijni urzędnicy przekonują, że Puszczę trzeba pozostawić samą sobie i są przeciwni czynnej ochronie polegającej również na sadzeniu nowych drzew. Tego samego zdania są tzw. pseudoekolodzy. Mieszkańcy Puszczy Białowieskiej nie boją się jednak zakazów.

– Ekolodzy się nie boją wstrzymywać nam prac, utrudniać nam pracy w lesie. Więc my nie boimy się sadzić. Tak samo jak oni bez winy wychodzą, to my też na pewno wyjdziemy – przekonuje jedna z kobiet biorących udział w sadzeniu drzew.

W akcji wziął udział były minister środowiska prof. Jan Szyszko.

– Jest operat urządzeniowy lasu, jest plan zadań ochronnych i trzeba to zalesiać. Nie ulega wątpliwości, że to jest dobra praca dla puszczy. Dziękuje tym ludziom. Ci ludzie rzeczywiście wiedzą, na czym polega puszcza i jak ją chronić – podkreśla prof. Jan Szyszko.

TV Trwam News/RIRM

drukuj