W. Gadowski: Okazuje się, że Małgorzata Gersdorf jest ważniejsza od premiera i prezydenta razem wziętych

„Okazuje się, że Małgorzata Gersdorf jest ważniejsza od premiera polskiego rządu i prezydenta razem wziętych, bo nowelizacja przewiduje, że pani Małgorzata Gersdorf nadal będzie I prezesem Sądu Najwyższego, tak jak twierdziła uporczywie przez cały czas” – powiedział red. Witold Gadowski w autorskim „Komentarzu Tygodnia”.

Prawo i Sprawiedliwość nowelizuje ustawę o Sądzie Najwyższym, wycofując przy tym część wcześniejszych zapisów. Jak powiedział red. Witold Gadowski, „okazuje się, że dzisiejsza władza w Polsce może sprawować władzę pod warunkiem, że nie sprawuje władzy”.

– Okazuje się, że Małgorzata Gersdorf jest ważniejsza od premiera polskiego rządu i prezydenta razem wziętych, bo nowelizacja przewiduje, że pani Małgorzata Gersdorf nadal będzie I prezesem Sądu Najwyższego, tak jak twierdziła uporczywie przez cały czas. Tak wystrychnięto na dudków tych, którzy wierzą w dobrą zmianę. Nie po raz pierwszy zresztą i – jak sądzę – nie po raz ostatni. Wszystko wraca do normy, a rządzący z PiS-u kurczowo trzymają się zapisu, że będzie Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym – wskazał dziennikarz.

„Nie bierzcie się za reformy, jeżeli nie macie odwagi. Odwaga podejmowania reform, które są często jak gorzka kuracja i nie przysparzają takiej bezpośredniej popularności, ale po latach efekty takich działań są zauważalne” – mówił redaktor.

– Czy wy zrobiliście jakąkolwiek reformę, która po latach będzie widoczna? Już nie mówię o tym, że nikogo znaczącego nie zamknęliście za korupcję, za zdradę stanu, za Smoleńsk. Nikogo nie zamknęliście, bo nie macie odwagi i oni już to wiedzą. Wie to nawet Ludmiła Kozłowska, która śmieje się z was, jeżdżąc po całej Europie w zorganizowanym „tourze” polskiej nienawiści. Robi, co chce i śmieje się z waszych zastrzeżeń – zaznaczył.

Publicysta poruszył również temat tzw. afery z Komisją Nadzoru Finansowego, mówiąc, że „Leszek Czarnecki – jak przystało na dobrego współpracownika komunistycznych służb specjalnych – wykonał po prostu rzut poświęcenia”.

– Wiedząc, że pali mu się już pod nogami, przewrócił się tak, by obalić przeciwnika jeszcze mocniej. To rzut poświęcenia. Ci, którzy ćwiczyli judo, wiedzą, o czym mówię. Rzut poświęcenia wyszedł średnio, bo każdy zdroworozsądkowy pyta, gdzie tu afera? Jeden głupkowaty przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, rocznik 1981, coś tam „pepla”, Czarnecki go nagabuje i tyle mamy – zauważył red. Witold Gadowski.

„Chcecie prawdziwej afery? Oto serwis Bloomberg publikuje dane na temat ogromnej afery prania brudnych pieniędzy. 150 miliardów dolarów, które przepłynęły przez estoński Danske Bank” – zaznaczył.

– Ale ten Danske Bank był powiązany jako bank-korespondent z amerykańskim oddziałem Deutsche Banku. Śledztwo ws. prania brudnych pieniędzy toczy się dziś także przeciwko Deutsche Bankowi. Tak przynajmniej wynika z danych opublikowanych przez serwis Bloomberg. Jest afera, są pieniądze – prawdziwe, duże pieniądze – w sektorze bankowym. Kto się zajmuje Danske Bankiem w Polsce? Tam prano pieniądze rosyjskie i z państw nadbałtyckich. Czy ktoś o tym mówi? Nie. W Polsce mówi się o aferze KNF-u i niedorosłego szefa tej instytucji, pana Marka Chrzanowskiego, oraz prowokatora Leszka Czarneckiego. To jest wielka afera. Afera prania brudnych pieniędzy rosyjskich, estońskich, łotewskich, litewskich pochodzących z przestępstw jest nieważna. Takie mamy miary rzeczy. W takim kraju póki co żyjemy, a dobra zmiana niewiele robi, żebyśmy wyrwali się z tego ciasnego zaułka dziadowskiego myślenia. Myślenia podrzucanego i szuflowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN – powiedział red. Witold Gadowski.

RIRM

drukuj