fot. youtube.com

W. Gadowski: Oczekiwałbym, że H. Gronkiewicz-Waltz zostanie przymusowo doprowadzona przed oblicze komisji ds. reprywatyzacji oraz prokuratora

W magistracie warszawskim zasiada profesor prawa, była liderka charyzmatycznej Odnowy w Duchu Świętym, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ta bogobojna i świątobliwa osoba od dłuższego czasu unika stawania przez obliczem komisji ds. reprywatyzacji. Robi to coraz bardziej obcesowo i coraz bardziej wulgarnie. Dlatego spodziewam się, że w niedługim czasie – i tego oczekiwałbym od państwa polskiego – zostanie przymusowo doprowadzona przed oblicze najpierw komisji reprywatyzacyjnej, a potem prokuratora – mówił w swoim „Komentarzu tygodnia” red. Witold Gadowski.

Dziennikarz przedstawił losy kamienicy przy ul. Noakowskiego, w której posiadanie weszła rodzina Waltzów, uzyskując dzięki niej sumę ok. 5 milionów złotych.

– W latach 40-tych szmalcownik i przestępca sfałszował dokumenty własnościowe do tej nieruchomości, przejął ją bezprawnie, po czym sprzedał tę nieruchomość wujkowi pana Waltza, męża pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, także naukowca. Rodzina Waltzów, zamiast sprawdzić to wszystko, zamiast ze wstrętem odrzucić coś, co im się nie należy, skwapliwie złapała w swoje szpony tę nieruchomość. Prześladowała lokatorów, bo to duża kamienica, i uzyskała na tej nieruchomości ok. 5 mln złotych. 5 mln złotych z niczego. Tak to jest – jak się już wejdzie między struktury władzy, to pieniążki sypią się same do gąbki – akcentował.

Publicysta poinformował, że prezes TVP Jacek Kurski w obliczu wynikających z badań agencji Nielsen coraz słabszej oglądalności telewizji publicznej postanowił, iż teraz za mierzenie wyników oglądalności odpowiadać będzie Netia.

– Jaśnie wielmożny, panujący nam na 10. piętrze przy ul. Woronicza w Warszawie w telewizji publicznej pan prezes Jacek Kurski, znany z heroiczności i niezłomności poglądów, zdenerwował się na agencję Nielsen, która podawała wyniki oglądalności telewizji i podawała, że te wyniki są coraz gorsze. […] Cała Woronicza stanęła na palcach i zaczęła kombinować, jakby tu prezesowi humor poprawić. Wymyślono, że od pewnego czasu Nielsen już nie mówi prawdy. Teraz będziemy mierzyć wyniki oglądalności telewizji publicznej przez Netię. W tym celu zawarto kontrakt z Netią, nawet kogoś z Netii zatrudniono na etacie telewizyjnym i wyniki natychmiast się polepszyły – zwrócił uwagę redaktor.

Na prezesurze Jacka Kurskiego w telewizji publicznej bardzo skorzystał właściciel Polsatu Zygmunt Solorz – wskazał Witold Gadowski.

– Problem jednak w tym, że Netię kupuje właśnie pan Zygmunt Solorz. Czy nie za wiele rzeczy, które traci telewizja publiczna, albo z którymi jest związana telewizja publiczna, przejmuje pan Solorz? To właśnie w czasach, gdy prezesem telewizji publicznej jest pan Kurski, Polsat stał się telewizją numer 1 w Polsce – zauważył.

Dziennikarz zwrócił się z prośbą o kontakt do pary młodych Polaków, którzy w obawie przez odebraniem dziecka przez Jugendamt uciekli z Niemiec i prawdopodobnie ukrywają się w Polsce.

– Niemiecka prokuratura wydała list gończy za dwojgiem młodych Polaków: 18-letnią dziewczyną i 24-letnim chłopakiem, którzy „uprowadzili” swoje własne dziecko zaraz po porodzie z niemieckiego szpitala i prawdopodobnie uciekli do Polski. To dziecko miało być im odebrane przez Jugendamt. To kolejna odsłona tego, co dzieje się z polskimi dziećmi szczególnie w Norwegii, Danii i Niemczech, jak są odbierane. […] Drodzy uciekinierzy! Skontaktujcie się ze mną. Postaram się was bronić. Nagłośnimy tę sprawę. Będziemy wspólnie walczyć – zaapelował.

Publicysta wezwał również dwóch przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości do podjęcia działań w sprawie fabryki maszyn górniczych w Zgorzelcu. Pan senator Mróz i pani minister Machałek powinni podjąć konkretne działania w tej sprawie gdyż minął już miesiąc – dodał.

– W jednym z komentarzy mówiłem państwu o fabryce maszyn górniczych ze Zgorzelca i o tym, że na spotkaniu w Jeleniej Górze wystąpili panowie, którzy bronili tej fabryki, bronili 300 miejsc pracy w Zgorzelcu i okolicach. Wtedy, na tym spotkaniu, pan senator Krzysztof Mróz i pani poseł Marzena Machałek z Prawa i Sprawiedliwości zadeklarowali, że sprawą się zajmą. Publicznie, 500 osób to słyszało, bo była ogromna ciżba ludzi. Ja również to słyszałem i obiecałem, że będę tę sprawę pilotował i się przyglądał. Minął miesiąc i państwo nie zdążyli przeczytać pism w tej sprawie. Panie senatorze, pani minister! Obiecaliście publicznie, a ja będę przypominał, niezależnie od tego, czy będziecie na mnie zgrzytać zębami, czy nie. Nie przeczytaliście jeszcze pism w tej sprawie, a trzeba by coś zrobić, zająć się, sprawdzić, czy wszystko jest w porządku – podkreślił red. Gadowski.

RIRM

drukuj