fot. youtube.com

W. Gadowski o marszu środowisk LGBT na Jasną Górę: Nie będzie przesuwania tolerancji aż do afirmacji. Nie będzie psucia w Polsce obyczajów

Normalny człowiek, gdy brzęczy mu koło nosa mucha, to ją po prostu odgania – to oznacza tolerancję.  (…) W momencie, kiedy ta rozbestwiona mucha siada mu na głowie i próbuje napaskudzić albo ugryźć – następuje kres żywota muchy. Tak będzie również z tymi, którzy domagają się coraz bardziej zdziczałych praw dla mniejszości. Nie będzie przesuwania tolerancji aż do afirmacji – mówił w swoim „Komentarzu tygodnia” red. Witold Gadowski.

Na wstępie swojego komentarza dziennikarz odniósł się do zarzutów części opinii publicznej, która zarzuca mu bezkrytyczne popieranie Prawa i Sprawiedliwości. PiS robi dużo złych rzeczy, ale w tej chwili nie ma dla niego sensownej alternatywy – ocenił Witold Gadowski.

– PiS-owi wrzucam w każdym komentarzu bardzo dużo, narzekam na PiS, ale proszę mi powiedzieć, co dziś możemy zaproponować lepszego? PiS jest bardzo zły. Demoralizuje się w bardzo szybkim tempie, ale ciągle jest lepszą propozycją niż Platforma Obywatelska, PSL, SLD, Nowoczesna. Mówicie Państwo: Ruch Narodowy, tylko Ruch Narodowy dzieli się z szybkością podziału atomu, z szybkością reakcji łańcuchowej. Jak tylko powstaje sensowna propozycja po stronie RN, natychmiast wychodzą swary, dziecięciu wodzów, dziesięć stronnictw – i to jest kłopot. Ja nie mam nic przeciwko Ruchowi Narodowemu, ja nie mam nic przeciwko żadnej alternatywie wobec PiS. Tylko, na Boga, niech taka alternatywa się pokaże! – zaznaczył.

Publicysta skomentował również wypowiedź byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego, który nazwał prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego „tchórzem”.

– Jeżeli Kaczyński jest tchórzem, to kim jest Rzepliński? Kaczyński do PZPR-u nie należał. Kaczyński przez ostatnie kilkadziesiąt lat zbiera takie cięgi, że wielu z nas umarło by na krańcowe, sromotne zgryzoty, słysząc o sobie tyle świństw, a on trwa, jest. Zepsuło mu się kolano, ale jest. (…) Kaczyński ma wiele wad i ja te wady znam, ponieważ byłem wśród założycieli Porozumienia Centrum. Byłem w pierwszej radzie politycznej PC, jeszcze wtedy kiedy naiwnie wierzyłem, że w polityce może być moje miejsce. (…). Poznałem Kaczyńskiego, poznałem jego wady – na pewno wśród nich nie ma tchórzostwa – zapewnił autor „Komentarza tygodnia”.

Witold Gadowski nawiązał też do listu byłego prezydenta Lecha Wałęsy do wokalisty zespołu muzycznego Rolling Stones, który w ostatnich dniach przebywał w Polsce. W liście Wałęsa skarżył się na złą sytuację w Polsce.

– Pisanie listów z donosami na Polskę stało się programem politycznym naszej opozycji. Okazuje się, że coraz to któryś z przedstawicieli tej naszej – pożal się Boże – opozycji pisze do kogoś donos na Polskę: a to do Timmermansa, a to do Junckera, a to do Tuska. I tak ta epistolografia donosicielska kwitnie, więc może by Platformę Obywatelską nazwać Platformą Epistolografów? – zastanawiał się redaktor.

Dziennikarz odniósł się do wydarzeń z minionej niedzieli na Jasnej Górze, kiedy to grupa przedstawicieli środowisk LGBT zorganizowała Marsz Równości na Jasną Górę, aby zakłócić 27. Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja, która odbywała się tego samego dnia. Przypomniał, że kiedyś homoseksualiści domagali się tylko tolerancji, a teraz – w myśl taktyki włożenia stopy w drzwi – chcą możliwości zawierania małżeństw przez homoseksualistów oraz adopcji dzieci przez takie pary.

– Kiedyś homoseksualiści w Polsce, wszelkiej maści inni odmieńcy, nieśmiało piszczeli o tolerancję, żeby ich nie prześladować, żeby ich nie nazywać słowami obraźliwymi, żeby ich nie gonić z miejsc publicznych, lokali w sposób gwałtowny. Chcieli tolerancji. Tolerancja, jak wiadomo, polega na tym, że z czymś się nie zgadzam, ale toleruję to, żeby to istniało, w myśl tego, że „niech kwitnie sto kwiatów”. Różni są ludzie, różni są lokatorzy Pana Boga, niech Pan Bóg to ocenia. Ale wtedy homoseksualiści mówili: nie, jakie tam małżeństwa homoseksualne, jakie tam adopcje? W ogóle nie ma o tym mowy. Ale to jest taktyka włożenia stopy w drzwi. Jak już uzyskali tę tolerancję, włożyli stopę w drzwi, to zaczęli się rozpychać. Już zaczynają stawiać żądania, żeby do polskiego prawodawstwa wprowadzić zrównanie małżeństw zboczeńców ze zwykłymi małżeństwami. Już zaczynają mówić o adopcji dzieci – zauważył autor „Komentarza tygodnia”.

Jeśli nie postawi się tamy dewiacji, ona się rozrasta i tworzy program polityczny, a potem zamyka się usta – podkreślił publicysta.

– Zaczynają więc próbować marszy na Jasną Górę. Niech się cieszą, że Polska jest krajem tolerancyjnym i nikt nikomu tam zębów nie powybijał, bo należałoby chyba to zrobić. (…) Chcecie konfrontacji, to będziecie ją mieli. Tylko pamiętajcie, że to wy wprowadzicie do eskalacji agresji. W pewnym momencie normalny człowiek, gdy brzęczy mu koło nosa mucha, to ją po prostu odgania – to oznacza tolerancję. On toleruje istnienie tej muchy tylko pod warunkiem, że nie będzie mu siadała na głowie i paskudziła tam. W momencie, kiedy ta rozbestwiona mucha siada mu na głowie i próbuje napaskudzić albo ugryźć – następuje kres żywota muchy. Tak będzie również z tymi, którzy domagają się coraz bardziej zdziczałych praw dla mniejszości. Nie będzie przesuwania tolerancji aż do afirmacji. Nie będzie psucia w Polsce obyczajów. Polska ocalała dziś w Europie jako jedyne takie miejsce tylko dlatego, że strzegła tradycji – wskazywał Witold Gadowski.

RIRM

drukuj