W. Gadowski: E-dowód jest klęską; Niemcy będą mieli pełne dane polskich obywateli

Technologię chipu znajdującego się w e-dowodzie, łącznie z całym mechanizmem informatycznym, bierzemy od Niemców i to oni będą mieli pełne dane polskich obywateli. Jest to klęska e-dowodu, gdyż znowu poza granicami Polski będą wrażliwe dane o milionach Polaków. Tak działa poważne państwo? – pytał w autorskim „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski.

Publicysta na początku jednak odniósł się do działania Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, który zaprotestował przeciwko obecności w paszporcie słów: „Bóg, honor, ojczyzna”. Jak zauważył red. Witold Gadowski, „rzecznik, który jest opłacany przez polskiego podatnika, odważył się wyrazić taką opinię”.

– Jak nie „Bóg, honor i ojczyzna”, to co? LGBT, Owsiak, postkomuna? Jak to nazwać? Pan Bodnar domaga się wykreślenia tych słów z polskiego paszportu, zatem ja domagam się wykreślenia pana Bodnara z przestrzeni publicznej. Niech uprawia swoją ideologię, ale na koszt swój i swoich „kameraden”, z którymi wspólnie będzie knuł przeciwko Polsce, ale już nie jako Rzecznik Praw Obywatelskich, bo ja jestem obywatelem Polski i nie chcę mieć takiego rzecznika i myślę, że wielu Polaków również nie chce mieć takiego rzecznika, jak pan Bodnar – wskazał dziennikarz.

Autor „Komentarza Tygodnia” poruszył także kwestię Włodzimierza Cimoszewicza z Koalicji Europejskiej, który stwierdził, że „należy zlikwidować Instytut Pamięci Narodowej”.

– Panie Cimoszewicz, pan to już nawet oryginalny nie jest. Przypomnę pańskiego idola Lecha Bolesława Wałęsę, który kiedyś w panującej na Komitecie Obywatelskim dyskusji (…) stwierdził: „Panie Turowicz, stłucz pan termometr, nie będziesz pan miał gorączki”. Włodzimierz Cimoszewicz postępuje w myśl tej samej prymitywnej zasady. No, ale cóż wymagać po rodzinie Cimoszewiczów, która rzeczywiście wylazła z błota sowieckiego, butami tatusia, który mordował Polaków, a potem Włodzimierz Cimoszewicz wysługiwał się zdrajcom Polski z PZPR-u – zauważył.

Red. Witold Gadowski zwrócił również uwagę na e-dowód, mówiąc, że dokument zawiera „dane antropometryczne i inne wbudowane wewnątrz” oraz „chip, który będzie o nas bardzo wiele mówił, czyli będzie głęboko wkraczał w naszą prywatność”.

– Ten chip miała przygotować Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych. Wyszedł jakiś minister, który mówił, że jest sukces. Powiem wam, co to za sukces. Technologię tego chipu, łącznie z całym mechanizmem informatycznym, bierzemy od Niemców i to oni będą mieli pełne dane polskich obywateli. (…) Klęska e-dowodu. Znowu poza granicami Polski będą wrażliwe dane o milionach Polaków. Tak działa poważne państwo? Po to, żeby jakiś „polityczek” miał jakiś sukces, idzie się na skróty, bierze się od Niemców cały mechanizm z komponentami holenderskimi i tam będą wszystkie kody źródłowe i bramki. Oni będą przetwarzać po cichu dane wszystkich polskich obywateli, będą mieli wszystkie dane wrażliwe, wywiadowcze, wszystko. Nawet komercyjnie będą to wykorzystywać. To jest sukces e-dowodu? Nie zgadzam się na coś takiego, nie wezmę takiego e-dowodu, dopóki nie będę miał pewności, że wszystkie klucze, zabezpieczenia leżą w państwowym sejfie Polski – powiedział.

Dziennikarz zaznaczył, że „oddaje się Niemcom polskie tajemnice, a to miało już miejsce w przeszłości”.

– Sprzedano cały zestaw danych PZU dot. zarejestrowanych Polaków, który został ukradziony i wywieziony do Niemiec. Maczali w tym palce wtedy politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej i pan Janowicz, który dzisiaj siedzi w kryminale w Monte Carlo za zabójstwo teściowej. A teraz co, kolejna afera? Wszystkie dane wrażliwe mają wędrować do Niemców – podkreślił publicysta.

Cały „Komentarz Tygodnia” można obejrzeć poniżej:

RIRM

drukuj