fot. pl.wikipedia.org

USA zwołały w trybie pilnym spotkanie w Jordanii ws. ataków w Syrii

Stany Zjednoczone zwołały w trybie pilnym spotkanie w Jordanii w związku z doniesieniami o atakach w południowo-zachodniej Syrii, w strefie deeskalacji. Jeśli informacje są prawdziwe, to jest to zerwanie rozejmu przez Damaszek – podał w poniedziałek Departament Stanu.

„Wzywamy wszystkie strony w południowo-zachodniej strefie deeskalacji, by nie podejmowały działań, które zagrożą zawieszeniu broni i uczynią przyszłą współpracę znacznie trudniejszą” – głosi komunikat Departamentu Stanu.

Resort wyjaśnia też, że zwołał w trybie pilnym spotkanie w Jordanii, „aby dokonać przeglądu sytuacji w południowo-zachodniej Syrii i sprawić, że zachowana zostanie strefa deeskalacji, którą USA pomogły wynegocjować”.

„Jeśli doniesienia (o atakach) są prawdą, to byłoby to ewidentne pogwałcenie zawieszenia broni na południowym zachodzie przez rząd Syrii, które rozszerzyłoby strefę konfliktu” – uznał Departament Stanu.

W lipcu 2017 roku USA, Rosja i Jordania zawarły porozumienie w sprawie rozejmu i deeskalacji w Syrii, który miał utorować drogę do rozszerzonego zawieszenia broni. Rozejm ogłoszono po wielotygodniowych tajnych rozmowach w stolicy Jordanii, Ammanie.

Na południowym zachodzie Syrii objął on trzy prowincje: Dara, Kunejtra i As-Suwajda.

Wcześniej w poniedziałek amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley oświadczyła w związku z doniesieniami na temat sytuacji w Syrii, że jeśli Rada Bezpieczeństwa nie poczyni kroków w sprawie tego konfliktu, to USA będą działać na własną rękę.

„Jeśli będziemy musieli, to Stany Zjednoczone są gotowe do podjęcia akcji” – podkreśliła Nikki Haley.

Ambasador Haley przypomniała, że Stany Zjednoczone przeprowadziły rok temu operację militarną w odpowiedzi na użycie broni chemicznej w Syrii; amerykańskie lotnictwo ostrzelało wówczas cele należące do syryjskiego reżimu.

PAP/RIRM

drukuj