fot. flickr.com

USA: rośnie liczba placówek prowadzących tzw. terapię zmiany płci u dzieci

W Stanach Zjednoczonych lawinowo rośnie liczba placówek prowadzących tak zwaną terapię zmiany płci u dzieci. Takich miejsc może być jeszcze więcej – wskazał „Nasz Dziennik”. To wszystko za sprawą skrajnie lewicowej ustawy o równości, przegłosowanej ostatnio w amerykańskiej Izbie Reprezentantów.

Działania placówek zajmujących się tzw. terapiami zmiany płci u dzieci, polegają na podawaniu nieletnim hormonów czy nawet na interwencjach chirurgicznych. W samych Stanach Zjednoczonych takich ośrodków jest już ponad 50. A może być ich jeszcze więcej. Niepokój w tej sprawie rośnie. Spotęgował go dokument przeforsowany przed tygodniem przez Demokratów, który przewiduje dopisanie „tożsamości płciowej” i „orientacji seksualnej” do katalogu cech chronionych przez prawo federalne przed wszelką dyskryminacją. W myśl tej ustawy zabronione byłoby pomaganie dzieciom cierpiącym na tzw. dysforię płciową czyli zaburzenia tożsamości płciowej w pogodzeniu się z własnym ciałem.

To jednak nie wszystko. Lekarze narażeni byliby na procesy, gdyby odmawiali osobom uznającym się za transpłciowe stosowania procedur medycznych czy hormonalnych. W szkołach publicznych dzieci uczyłyby się, że ich płeć nie jest rzeczywistością biologiczną, lecz kwestią subiektywną, zależną od postrzegania samego siebie. Podważone zostałoby prawo rodzicielskie rodziców do wychowania własnych dzieci i poszukiwania dla nich najlepszych możliwości leczenia. Teraz ustawą ma zająć się Senat. Niezależnie od jego decyzji, nowe przepisy może zawetować prezydent Donald Trump, czego oczekują od niego liczne organizacje konserwatywne.

 

 

TV Trwam News/RIRM

 

 

drukuj