fot. wikipedia

USA: Z in vitro urodziło się dziecko poczęte 24 lata temu

W Stanach Zjednoczonych z in vitro urodziło się dziecko poczęte 24 lata temu. Tym samym zarodek był tylko o rok młodszy od kobiety, która została jego „matką adopcyjną”. Jak napisał portal Human Life International, to najdłużej zamrożony człowiek, który dostał szansę rozwoju i urodzenia się.

Mała Emma i kilkoro jej rodzeństwa zostało powołanych do życia w 1992 r. Część zarodków w procedurze sztucznego zapłodnienia zostało zamrożonych. Przez lata dzieci czekały na tzw. adopcję.

Z trzech rozmrożonych w ubiegłym roku zarodków w organizmie matki adopcyjnej zaimplantował się tylko jeden. Dziecko urodziło się 25 grudnia 2017 r. w amerykańskim stanie Tennessee.

Matka ma 26 lat. Jak powiedziała w wywiadzie dla CNN, zdecydowała się na tzw. adopcję embrionu, ponieważ przybrany ojciec jest niepłodny.

Ewa Kowalewska, dyrektor Human Life International – Polska, podkreśla: próbuje się wmawiać społeczeństwu, że in vitro jest medycznym osiągnięciem, tak naprawdę jest jednak manipulacją człowiekiem.

Śp. sławny genetyk prof. Jerome Lejeune nazywał sytuację zamrożonych embrionów „koncentracyjną puszką”. Mówił, że to tak, jakby takiego człowieka nie było ani nie jest żywy, ani nie jest umarły. Jest po prostu zawieszony w próżni i to tutaj zadziałało. To bardzo kontrowersyjna sytuacja, ponieważ z jednej strony, jeżeli ten człowiek istnieje i czeka miał szansę zaistnieć. Najczęściej jednak większość tym embrionów musi po prostu zginąć po pewnym czasie i to jest manipulacja człowiekiem – zaznaczyła Ewa Kowalewska.

Zazwyczaj pary w procederze sztucznego zapłodnienia pozostawiają w klinice kilka tzw. niepotrzebnych zarodków. Są one wtedy zamrożone nawet kilkanaście lat, ale to tylko jedna z opcji.

Poczętym dzieciom grozi też utylizacja, czyli uśmiercenie zgodnie z procedurami albo przekazanie do celów badawczych lub szkoleniowych. Zarodki mogą też być tzw. darowizną na rzecz innej pary.

RIRM

drukuj