fot. PAP/EPA

USA i Polska o głębszej współpracy wojskowej

Minister obrony USA Chuck Hagel i szef MON Tomasz Siemoniak rozmawiali w Waszyngtonie o zacieśnianiu współpracy wojskowej w świetle kryzysu na Ukrainie. Myśliwce USA, które są w Polsce w ramach rotacyjnych ćwiczeń, mają zostać do końca roku.

Na wspólnej konferencji prasowej z Siemoniakiem szef Pentagonu poinformował, że amerykańskie myśliwce, które przebywają w Polsce w ramach rotacyjnych ćwiczeń, mogą zostać tam do końca roku. Nawiązując do wysłanych do Polski, w ostatnich tygodniach, 12 myśliwców F-16 z bazy w Aviano i 200 osobach personelu, Hagel oświadczył: „Jesteśmy gotowi utrzymać tę zwiększoną obecność do końca roku”.

„To jasna demonstracja dwustronnych zobowiązań USA dla Polski i naszych sojuszników w NATO” – podkreślił. Nawiązując do środowej zapowiedzi sekretarza generalnego NATO o zwiększeniu obecności wojskowej na wschodnich rubieżach Sojuszu, Hagel podkreślił, że nie chodzi o prowokowanie Rosji, lecz o to, by zademonstrować przywiązanie do zasady kolektywnej obrony, zapisanej w artykule 5. traktatu waszyngtońskiego. „Stany Zjednoczone są w pełni gotowe do wypełnienia płynących z tego zobowiązań” – zapewnił.

Hagel pytany o apele polskiego rządu o stałą i znaczącą obecności wojskową USA i NATO w Polsce (np. na poziomie brygady), podkreślił, że „są różne opcje i środki, które są rozważane” przez NATO. „Jak powiedział (Dowódca połączonych sił NATO w Europie) generał Philip Breedlove, być może będą szanse na jakieś rotacyjne siły bazowe (rotational basis forces), ale żadna decyzja jeszcze nie zapadła” – dodał.

Rekomendacje Breedlove’a, sprecyzował, dotyczą wszystkich sił, w tym lądowych, „ale trzeba poczekać, jaka będzie reakcja członków NATO na te rekomendacje” – zastrzegł. Zapewnił też projekt obrony przeciwrakietowej w Europie „nie jest zagrożeniem dla Rosji”, a jego realizacja „jest kontynuowana zgodnie z planem, by wypełnić zobowiązania wobec Polski, Rumunii i parterów w NATO”.

Zastrzegł jednak, że system ma służyć przeciwko prawdziwym, a nie teoretycznym zagrożeniom i dlatego USA zawsze mogą wprowadzać w nim niezbędne dostosowania. Minister Siemoniak podziękował Haglowi za deklarację, że amerykańskie F-16 pozostaną w Polsce „przynajmniej do końca bieżącego roku”. Poinformował, że w ramach zacieśniania amerykańsko-polskiej współpracy wojskowej, Polska i USA podejmują prace nad „programem solidarności i partnerstwa”.

Ma on objąć m.in. obronę powietrzną w tym amerykańską instalację, która ma powstać w 2018 r. w Redzikowie (Pomorskie), rotacyjne ćwiczenia amerykańskiego lotnictwa w Polsce (tzw. aviation detachment) z – jak powiedział szef MON – „permanentną obecnością amerykańskich samolotów w Polsce i z otwarciem na ćwiczenia z sojusznikami z regionu”, cyberobronę oraz współpracę wojsk specjalnych. „Bieżący kryzys skłania nas do tego, by pewne rzeczy robić szybciej i pełniej” – podkreślił.

Poinformował, że w sprawie realizacji rekomendacji gen. Breedlove’a, by wzmocnić obronę swoich członków na wschodzie w związku z ukraińskim kryzysem, w Warszawie wspólnie pracują obecnie amerykańscy i polscy planiści, a w Waszyngtonie spotkali się w czwartek szefowie sztabów Polski i USA. Potem podczas debaty z amerykańskim ekspertami ds. bezpieczeństwa, jaka odbyła się w czwartek w Atlantic Council polski minister powtórzył kilkakrotnie, że Polsce zależy na „znaczącej obecności USA w Polsce”.

„To co zaproponował gen. Breedlove (…) zawiera elementy krótkookresowe. Doceniamy je, ale jestem przekonany, że najważniejsze będzie to, co NATO postanowi w dłuższej perspektywie. To będzie dopiero realna odpowiedź na ten kryzys i tutaj dużo pracy przed nami” – powiedział. Przyznał, że „nie wszyscy sojusznicy popierają” tendencję wzmacniania wschodniej flanki NATO. Zauważył, że w Europie pojawiły się głosy przypominające o deklaracji NATO wobec Rosji z 1997 roku, która mówi o tym, że NATO nie potrzebuje znacząco zwiększać obecności na wschodzie.

Niektóre państwa europejskie, mówił Siemoniak, argumentują, że odejście od tej deklaracji „może drażnić Rosję”. „My tej logiki nie przyjmujemy. Uważamy, że NATO nie może być ograniczane jeśli chodzi o bezpieczeństwo swych członków, a natura tej politycznej deklaracji sprzed 17 lat nie jest obowiązująca” – powiedział. „Nie można ulegać logice niedrażnienia Rosji – apelował Siemoniak – Cała historia zimnej wojny pokazuje, że gdy liczono na odprężenia, że można się co do różnych rzeczy dogadać, to było gorzej; my to wyraźnie odczuwaliśmy po tamtej stronie żelaznej kurtyny.

A gdy USA i Zachód były twarde, to przynosiło to dobre rezultaty aż do ostatecznego upadku komunizmu i wyzwolenia z obcej dominacji także Polski 25 lat temu”. Podczas konferencji prasowej Hagel wyraził głębokie zaniepokojenie destabilizacyjnymi działaniami Rosji na wschodzie Ukrainy i podkreślił, że do Moskwy należy doprowadzenie do uspokojenia sytuacji.

Powiedział, że USA i ich sojusznicy w NATO muszą brać pod uwagę możliwość, iż działania Rosji na Ukrainie są elementem szerszej strategii, mającej na celu ponowne zdobycie terytoriów byłego Związku Radzieckiego. Zapowiedział, że USA podjęły decyzję o wysłaniu w ramach dodatkowej pomocy nieśmiercionośny sprzęt ukraińskim siłom zbrojnym, w tym zaopatrzenie medyczne, hełmy, aparaturę do oczyszczania wody i generatory.

PAP

drukuj