fot. PAP/Wojciech Pacewicz

Urzędnicy zaangażowani w polityczny protest

Prawo i Sprawiedliwość pyta marszałka województwa lubelskiego o wydatkowanie unijnych pieniędzy, a ten wysyła swoich pracowników na protest, aby bronili jego stanowiska. W regionie rządzi Polskie Stronnictwo Ludowe razem z Platformą Obywatelską.

Nawet 1,3 mld euro unijnych środków dla Polski jest zagrożonych przez niekompetencje samorządów, którzy spóźniają się z ich wydawaniem i rozliczaniem. Województwo lubelskie może stracić 80 milionów euro – poinformował minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński. Za te środki można by zmodernizować 350 km dróg.

– Lublin jest w tej chwili najbiedniejszym regionem w Polsce i jednym z najbiedniejszych regionów w Unii Europejskiej – w tzw. 20 najbiedniejszych regionów w UE. Mamy inne również wskaźniki, które pokazują, że woj. lubelskie ma problemy z rozwojem, że odstaje od reszty kraju – powiedział Jerzy Kwieciński.

Marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Przekonuje, że środki dla regionu, którym rządzi, nie są zagrożone.

– Zagrożenie utraty środków przez programy regionalne i krajowe jest minimalne – podkreślił Sławomir Sosnowski.

Marszałek postanowił swoje stanowisko wyrazić w dość osobliwy sposób w czasie konferencji Prawa i Sprawiedliwości. Oddelegował swoich pracowników na manifestacje i to w godzinach pracy urzędu marszałkowskiego.

– Państwo możecie zobaczyć ten kabaret, który z tyłu ma miejsce i który potwierdza, że urzędnicy zamiast pracować, biorą udział w pikiecie zorganizowanej przez marszałków PSL-u, bo tutaj są – powiedziała Beata Mazurek, wicemarszałek Sejmu, rzecznik PiS.

Prawo i Sprawiedliwość skierowało pismo do marszałka woj. lubelskiego z prośbą o szczegółowe wyjaśnienia dotyczące wydatkowania unijnych środków w regionie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj