fot. flickr.com

Urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności za błędne i szkodliwe decyzje

Przez ostatnie sześć lat żaden funkcjonariusz publiczny nie zapłacił za swoje pomyłki – poinformował dziennik „Rzeczpospolita”. Dzieje się tak mimo obowiązującej od 2011 roku ustawy o odpowiedzialności urzędników za rażące naruszenie prawa.

Według Ministerstwa Sprawiedliwości nikt na mocy tych przepisów nie został dotychczas prawomocnie skazany.

Ustawa powstała pod pewną presją społeczną, aby rozliczać urzędników. Niestety to postanowienie w praktyce nie działa – powiedział poseł PiS Waldemar Buda, z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

– W celu pociągnięcia urzędnika do odpowiedzialności najpierw należy ustalić i zasądzić odpowiedzialność samego organu, w którym on pracuje. Dopiero ustalenie odpowiedzialności danego organu spowoduje, że ta instytucja może zwrócić się z roszczeniem o pewną odpowiedzialność odszkodowawczą do konkretnie pracownika. Dopóki tak to będzie wyglądało, że to od pracodawcy (instytucji) – który uczestniczył w danym procesie, gdzie wystąpił błąd – będzie zależało to, czy tego urzędnika pociągnie się do odpowiedzialności, czy też nie, to do tego momentu ta odpowiedzialność będzie fikcyjna, tylko na papierze – tłumaczył Waldemar Buda.

Polityk liczy na działania resortu sprawiedliwości zmierzające w kierunku realnej odpowiedzialności urzędników.

Eksperci wskazują, że jednym z obszarów, gdzie przepisy powinny być szeroko zastosowane jest m.in. sprawa reprywatyzacji, podczas której doszło do wielu nadużyć, błędnych decyzji i zaniechań.

RIRM

drukuj