fot. wikipedia.org

Unia Europejska zapowiada sankcje wobec generałów armii birmańskiej

Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej uzgodnili w poniedziałek przygotowanie sankcji wobec generałów birmańskiej armii w związku z prześladowaniami muzułmanów z plemienia Rohingja. Wspólnota wzmocni też embargo na eksport broni do tego państwa.

Ministrowie w przyjętej w poniedziałek deklaracji potępili „systematyczne i poważne naruszanie praw człowieka popełniane przez wojsko i siły bezpieczeństwa Birmy, w tym gwałty i zabójstwa”. Bruksela ma sporządzić listę oficerów birmańskiej armii i sił bezpieczeństwa, wobec których zostanie wprowadzony zakaz podróży do UE. Kolejną sankcją ma być zamrożenie ich aktywów w UE.

W przyjętej w poniedziałek deklaracji kraje UE wezwały do bezzwłocznego przyjęcia sankcji. Ministrowie spraw zagranicznych chcą także wzmocnić przyjęte jeszcze w latach 90. XX wieku embargo na broń do tego kraju.

Stany Zjednoczone w grudniu objęły sankcjami generała Maung Maung Soe, oskarżonego o represje wobec muzułmańskiej mniejszości Rohingja. Jak podał Reuters, jeden z unijnych dyplomatów powiedział, że na unijnej liście znajdzie się prawdopodobnie więcej niż jeden oficer.

USA, a także ONZ, oceniły wydarzenia w Birmie jako „czystki etniczne”. Jak dotąd ponad 680 tys. osób, głównie z plemienia Rohingja, uciekło ze stanu Rakhine do Bangladeszu.

Siły zbrojne Birmy rozpoczęły „operację czyszczenia” w północnej części stanu Rakhine po tym, gdy rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohingjów (ARSA) zaatakowali 25 sierpnia 2017 r. 30 posterunków policji oraz bazę wojskową.

Władze Birmy zaprzeczają większości zarzutów o nadużycia i domagają się dowodów, jednocześnie odmawiając dostępu do strefy konfliktu dziennikarzom, obrońcom praw człowieka i wyznaczonym przez ONZ śledczym.

Chociaż wielu Rohingjów żyje w Birmie od pokoleń, nie mają obywatelstwa i przez stanowiących większość buddystów są uważani za nielegalnych imigrantów przybyłych z Bangladeszu. Żyją w ubóstwie, mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rynku pracy i edukacji.

PAP/RIRM

drukuj