fot. PAP/EPA

Unia Europejska przedłuża sankcje wobec Rosji

Unia Europejska przedłuża o kolejne sześć miesięcy sankcje za podważanie integralności terytorialnej Ukrainy. Restrykcje dotyczą głównie obywateli Rosji.

Unijne sankcje dyplomatyczne wobec Rosji za aneksję Krymu zostaną utrzymane, co najmniej do 15 marca przyszłego roku. 155 osób objętych restrykcjami nie będzie mogło wjechać do Unii Europejskiej a ich aktywa pozostaną zamrożone. Na czarnej liście są separatyści z Krymu, rosyjscy politycy i wojskowi. Znajdują się na niej także 44 firmy, których aktywa w UE pozostaną zamrożone. Utrata Krymu to nie jedyny problem Ukrainy. Trudna sytuacja panuje też w Donbasie. Prorosyjscy separatyści chcą 11 listopada przeprowadzić wybory na stanowisko przywódcy samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej oraz wybory do tzw. parlamentu.

– Wiemy ze umowy z Mińska nie są wykonywane. Wiemy, że od czasu do czasu eskalacja narasta. Ostatnio zabójstwo watażki tzw. Donieckiej Republiki świadczy o tym, że cały czas różne prowokacje będą się pojawiały. Rosja, która się „opiekuje” wschodem Ukrainy – zamieszkałym w znacznej mierze przez ludność przychylną Rosji – będzie cały czas wzmacniała swoja obecność. Podobnie jak Stanu Zjednoczone wzmacniają swoją obecność na terytorium Ukrainy, kontrolowanym przez rząd ukraiński – powiedział prof. Włodzimierz Osadczy, historyk.

Lider samozwańczej Republiki Donieckiej zginał pod koniec sierpnia w eksplozji ładunku wybuchowego w kawiarni Separ w centrum Doniecka. Według rosyjskich mediów bomba podłożona była w lampie lub żyrandolu wewnątrz lokalu i została odpalona za pomocą telefonu komórkowego. W związku z tym zamachem separatyści ogłosili wybory. Specjalny przedstawiciel USA ds. Ukrainy Kurt Volker powiedział, że ogłoszone przez separatystów wybory są nielegalne i naruszają mińskie porozumienia dotyczące konfliktu w Donbasie. Na razie trudno przewidzieć, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja wokół Donbasu.

Profesor Tadeusz Marczak wskazał nawet na możliwość federalizacji kraju.

– Już wcześniej były głosy np. z tzw. zachodniej Ukrainy, czyli wschodniej Galicji, że jeśli Donbas uzyska jakiś specjalny status, to siły działające na tym terenie – Lwów i okolice – będą dążyły do uzyskania identycznego statusu. I może rozpocząć się reakcja łańcuchowa – zaznaczył prof. Tadeusz Marczak, historyk.

Tymczasem Separatyści z samozwańczej, prorosyjskiej Donieckiej Republiki Ludowej zapowiedzieli manewry dowódczo-sztabowe z udziałem czterech tysięcy osób. Ćwiczenia mają się odbyć w najbliższy wtorek. W manewrach ma uczestniczyć ponad 300 pojazdów i sztuk sprzętu wojskowego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj