fot. TV Trwam News

Co dalej z umową handlową między UE a Kanadą?

Na unijnym szczycie waży się przyszłość umowy CETA. Wspólnota zabiega o jednomyślność w sprawie jej przyjęcia. Na razie jednak tej jednomyślności brakuje. Dalsze negocjacje odbędą się dziś rano.

To najlepsza umowa jaką kiedykolwiek wynegocjowaliśmy – stwierdził w trakcie unijnego szczytu przewodniczący komisji europejskiej Jean Claude Junker.

– Jeżeli nie będziemy w stanie zawrzeć porozumienia handlowego z Kanadą, nie wiem jak będzie możliwe, by podjąć podobne umowy z krajami z innych części świata – powiedział Jean-Claude Juncker.

Decyzję o podpisaniu umowy CETA blokuje belgijski region Walonia. Rząd federalny Belgii szuka wyjścia z tej patowej sytuacji. Jeśli je znajdzie, ostateczną decyzję o przyszłości porozumienia handlowego z Kanadą podejmą dziś unijni przywódcy. Wspólnota chce, aby do podpisania dokumentu doszło pod koniec października.

Ona jest bezpieczniejsza i lepsza niż jakiekolwiek inne porozumienie ws. wolnego handlu. Zawsze będzie budziło to emocje. Musimy więcej tłumaczyć, ale ja nie mam wątpliwości, że to porozumienie jest korzystne dla obu stron – podkreślił Donald Tusk.

Umowa budzi ogromne obawy również w Polsce. Chodzi m.in. o osłabienie praw pracowniczych czy wzmocnienie wpływów wielkich korporacji, a także o obniżenie standardów ochrony środowiska i bezpieczeństwa żywności. W tej sprawie protestuje Rolnicza Solidarność, która apeluje do rządu, aby odrzucił dokument. Gospodarze obawiają się, że polski rynek zaleje tania, żywność modyfikowana genetycznie.

– Podpisanie wyżej wymienionej umowy stanowi realne zagrożenie dla żywotności polskich gospodarstw rodzinnych i polskiego rolnictwa oraz wpłynie niekorzystnie na bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństwa –  zauważył Jerzy Chróścikowski.

Wiele zastrzeżeń budzi także sposób negocjowania umowy, której szczegóły są praktycznie nieznane opinii publicznej.

– Nie akceptujemy sytuacji w której obywatele tego stanowiska, które jest prezentowane przez rząd polski, nie znają – podkreślił Stanisław Tyszka z Kukiz’15.

Ostatnio okazało się również, że istnieją poważne rozbieżności w polskim tłumaczeniu umowy z jej oryginałem. Dotyczyły one kwestii związanych z interpretacją przepisów ws. m.in. GMO.

– W momencie, w którym podpisalibyśmy umowę CETA, narażamy się na wielomiliardowe procesy ze strony firm produkujących żywność GMO z tego powodu, że mamy przepisy, które im nie odpowiadają – powiedział Piotr Apel z Kukiz’15.

Rząd zapewnia jednak, że błąd w tłumaczeniu nie miał dużego znaczenia.

– My od początku pracowaliśmy na dokumencie źródłowym, tak można to określić, nie jest to więc jakaś okoliczność, która wpływałaby na zmianę stanowiska rządu. Nie zmienia to faktu, że tego typu błędy w tłumaczeniu nie powinny się zdarzyć – wyjaśnił Radosław Domagalski-Łabędzki, wiceminister rozwoju.

Polski rząd oficjalnie poparł umowę CETA. Warszawa złożyła jednak specjalne oświadczenie w którym dokładnie precyzuje swoje oczekiwania w sprawie porozumienia.

– Uważamy, że przyjęcie CETA, mimo że nie jest pozbawione ryzyka, którego nie lekceważymy, jest korzystne dla Polski i stworzy nowe możliwości dla polskich eksporterów i inwestorów, którzy otrzymają dodatkową ochronę – powiedział Radosław Domagalski-Łabędzki.

Wiceminister rozwoju Radosław Domagalski-Łabędzki podkreśla, że kluczowy będzie okres przejściowy stosowania umowy.

– Mechanizm tymczasowego stosowania pozwala sprawdzić, jak mechanizmy liberalizacji handlu będą działać w praktyce i czy te wszystkie zagrożenia, o których mówi się w debacie publicznej, się zmaterializują – podkreślił wiceminister rozwoju.

Jeśli uda się dziś osiągnąć porozumienie umowa CETA zostanie najprawdopodobniej parafowana 27 października na szczycie Unia Europejska-Kanada. Porozumienie zacznie obowiązywać tymczasowo i będzie dotyczyć relacji handlowych. Po ratyfikowaniu umowy przez wszystkie kraje członkowskie zacznie obowiązywać cześć inwestycyjna porozumienia.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj