fot. PAP/Paweł Supernak

Ulicami Warszawy przeszedł Marsz Świętości Życia

Po raz 14. ulicami Warszawy przeszedł Marsz Świętości Życia. Całe rodziny maszerowały z hasłem „Tato, to ja!”. W tym roku organizatorzy zwracali szczególną uwagę na rolę ojca w wychowaniu dzieci i rozwoju rodziny.

Paweł Oracz przyszedł z żoną i dziećmi. Jak podkreślił, zadania ojca są bardzo ważne i trudne, w ich wypełnianiu pomaga modlitwa.

– Myślę, że dla każdego taty jest to bardzo ważne. Trudne, ale bardzo ważne. Zawsze się staram, choć nie zawsze wychodzi tak, jak by się chciało, ale trzeba się starać i modlić. Musi kochać swoją rodzinę, musi być odpowiedzialny i musi przyjmować wszystko na klatę – podkreślił Paweł Oracz.

Marsz poprzedziły dwie Msze Święte – w Archikatedrze Warszawskiej i Katedrze Warszawsko-Praskiej. Po nich uroczyście błogosławiono rodziny.

Następnie uczestnicy wyruszyli na Plac Zamkowy, gdzie przy Kolumnie Zygmunta połączyli się w jeden marsz. Tam ojcowie mówili swoje świadectwa. Marsz przeszedł potem do Bazyliki Świętego Krzyża.

Anna Oracz zwróciła uwagę na potrzebę dawania świadectwa o wielkiej wartości życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Marsze w tym pomagają.

– Mam nadzieję, że one spowodują, iż ludzie, którzy nie wyznają takich wartości jak my, zaczną zastanawiać się nad tym, że jednak warto zadbać o to życie poczęte, najbardziej bezbronne. Mamy być przykładem i dawać świadectwo tego, że rodzina jest wartością – wskazała Anna Oracz.

Musimy być razem – podkreśliła Marzena Pwefer.

– Myślę, że są bardzo potrzebne (takie marsze – red.), bo to pokazuje nam, że jesteśmy razem, że jest nas więcej niż myślimy. Przyszłam tu, bo moi rodzice dokonali aborcji i ta sprawa – świętości życia – jest dla mnie ważna. Dzisiaj bardzo wybrzmiewały sprawy mojego ojca i Bogu za to dziękuję – powiedziała.

Maszerowali także młodzi. Weronika Pawlak pochodzi z dużej rodziny, która – jak podkreśliła – dała jej miłość i siłę, by o wartości życia mówić innym.

– Mam bardzo dużą rodzinę. Kiedy patrzę na moje rodzeństwo idące w tym marszu i widzę ich uśmiechniętych z mamą i tatą, to myślę sobie: „Kurcze, życie jest super” i nie rozumiem ludzi, którzy uważają inaczej. Chęć życia w ludziach, którzy idą w tym marszu, ta radość i miłość płynąca z rodzin to coś, czego nie zobaczy się nigdzie indziej. Myślę, że chrześcijanie mają w sobie coś takiego, że patrzysz na tego człowieka i mówisz: „Wow, warto jest żyć. Oni tu idą”. To jest niesamowite – zaznaczyła Weronika Pawlak.

Marszowi Świętości Życia towarzyszyła też zbiórka dla domów samotnej matki w Chyliczkach i w podwarszawskiej Zielonce. Pod hasłem „Pielucha dla malucha” zebrano między innymi pampersy i środki pielęgnacyjne dla niemowląt.

Nazwa Marszu nawiązuje do Dnia Świętości Życia, obchodzonego 25 marca – w Święto Zwiastowania Pańskiego. Kościół w Polsce ustanowił taki dzień w odpowiedzi na apel Jana Pawła II zawarty w encyklice Evangelium Vitae.

TV Trwam News/RIRM

drukuj