fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Ukraińskie ministerstwo energetyki ogłosiło koniec kryzysu gazowego

Ukraina wyszła z kryzysu gazowego i przechodzi na zwykły tryb zarządzania energetyką – ogłosił dziś doradca ministra energetyki i przemysłu paliwowego Maksym Bilawski. Kryzys związany był z konfliktem między rosyjskim Gazpromem a ukraińskim Naftohazem.

„Komitet kryzysowy przy Ministerstwie Energetyki i Przemysłu Węglowego podjął decyzję o ogłoszeniu zakończenia działań kryzysowych i przejściu do zwykłego trybu działania z dniem 7 marca 2018 roku” – przekazał Maksym Bilawski na portalu społecznościowym Facebook.

Spór między Gazpromem a Naftohazem wybuchł 1 marca, kiedy rosyjski koncern odmówił dostarczania błękitnego paliwa na Ukrainę, tłumacząc to brakiem stosownego aneksu do kontraktu. Dzień później Gazprom zapowiedział, że rozpoczyna procedury przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie, aby wypowiedzieć umowy z Naftohazem w sprawie dostaw gazu na Ukrainę i tranzytu tego surowca do państw europejskich.

W sobotę prezydent Ukrainy Petro Poroszenko informował, że w efekcie konfliktu jego kraj ograniczył zużycie błękitnego paliwa o 14 proc., lecz zapewnił jego przesył do odbiorców w krajach unijnych. W niedzielę prezydent oznajmił, że sytuacja z dostawami gazu dla jego kraju ustabilizowała się dzięki dostawom z Unii Europejskiej, w tym z Polski.

Zdaniem władz w Kijowie, Rosjanie zapowiedzieli wstrzymanie dostaw, w reakcji na werdykt arbitrażu w Sztokholmie w sprawie sporu między Naftohazem i Gazpromem; Ukraińcom przyznano 4,63 mld dolarów za to, że Gazprom nie dostarczył uzgodnionej ilości gazu do tranzytu. Ukraińska spółka ogłosiła też, iż – biorąc pod uwagę pierwsze orzeczenie stwierdzające, że Naftohaz ma spłacić zadłużenie wobec Gazpromu – ostatecznie należy się jej od Rosjan 2,56 mld dolarów.

Znaczne ilości rosyjskiego gazu przeznaczonego dla krajów europejskich są przesyłane tranzytem przez Ukrainę, a podczas poprzednich konfliktów gazowych, w efekcie wstrzymania dostaw, do niektórych państw UE docierały mniejsze ilości surowca. Bruksela zapewniała jednak w ostatnich dniach, że nie odnotowała zakłóceń w tranzycie.

PAP/RIRM

drukuj