fot. flickr.com

Ukraina: Polskie konsulaty ponownie pracują

Konsulaty Polski na Ukrainie, zamknięte w ub. tygodniu po ostrzale konsulatu w Łucku, wznowiły dziś pracę i przyjmują już interesantów. Stało się to możliwe dzięki znacznemu wzmocnieniu ochrony placówek – powiedział ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło.

W godzinach popołudniowych przed konsulatem Polski w Kijowie interesantów prawie nie było, a nieliczni, którzy się tam pojawili, nie kryli zadowolenia, że mogą odebrać swoje paszporty z wizami.

„Kiedy usłyszałam o zamknięciu konsulatów, myślałam, że nici z mojego wyjazdu do Polski. Dziś jednak zadzwoniłam i usłyszałam, że konsulat działa i mogę odebrać wizę. Bardzo się ucieszyłam! Jadę do Gdańska na rozpoczynające się w czwartek Personal Democracy Forum” – powiedziała PAP spotkana przy wyjściu z konsulatu pani Wałentyna.

Jurij, który jako dziennikarz wybierał się do Warszawy, w związku z zamknięciem konsulatów musiał zrezygnować z wyjazdu.

„Rozumiem jednak przyczyny decyzji o wstrzymaniu pracy konsulatów po tym, co się stało w Łucku. Ataki na placówki dyplomatyczne są niedopuszczalne” – zaznaczył w rozmowie z PAP.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych w wydanym przed południem komunikacie podało, że polskie urzędy konsularne na Ukrainie wznowiły działalność dzięki temu, że strona ukraińska „podjęła niezbędne środki dla zapewnienia bezpieczeństwa zarówno pracowników służby zagranicznej RP, jak i przedstawicielstw dyplomatyczno-konsularnych RP na terytorium tego kraju”.

Przed wejściem do konsulatu RP w Kijowie dyżurowało dziś dwóch uzbrojonych żołnierzy ukraińskiej Gwardii Narodowej. Trzech ich kolegów siedziało w zaparkowanej obok furgonetce, a kolejnych dwóch – w budce strażniczej przed konsulatem. Gwardziści mieli na sobie kamizelki kuloodporne i przytroczone do pasów hełmy. Podobna ochrona stała przed polską ambasadą.

„Przez ostatnich parę dni można było zauważyć, że warunki bezpieczeństwa zostały poprawione. Jest więcej żołnierzy Gwardii Narodowej i jest deklaracja oraz zainteresowanie ukraińskiej strony, żeby nie była to sytuacja tymczasowa, tylko stała” – wyjaśnił polskim dziennikarzom ambasador Piekło.

MSZ w Warszawie zdecydowało o zamknięciu placówek po ataku na Konsulat Generalny RP w Łucku na północnym zachodzie Ukrainy. Do ataku doszło w ubiegłym tygodniu w nocy z wtorku na środę. Według ustaleń śledczych do ataku użyto granatnika, którego pocisk uderzył tuż nad częścią mieszkalną konsulatu. W tym czasie w placówce znajdowało się kilku jej pracowników. Nikt nie ucierpiał.

W związku z atakiem do MSZ został wezwany w środę ambasador Ukrainy w Polsce. Po spotkaniu resort poinformował, że do czasu spełnienia oczekiwań strony polskiej ws. ochrony przedstawicielstw dyplomatyczno-konsularnych wszystkie polskie urzędy konsularne na Ukrainie pozostaną zamknięte.

Oburzenie w związku z ostrzelaniem polskiego konsulatu wyrazili prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i minister spraw zagranicznych tego kraju Pawło Klimkin.

Śledztwo w sprawie zeszłotygodniowego incydentu prowadzi Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Toczy się ono z paragrafu mówiącego o terroryzmie. W środę SBU poinformowała, że opracowuje sposoby współpracy z polskimi ekspertami, w tym możliwość powołania wspólnej grupy śledczej. Zdaniem przewodniczącego ukraińskiej Rady Najwyższej Andrija Parubija ostrzał był „prowokacją wroga”.

W Polsce śledztwo ws. okoliczności ostrzelania konsulatu w Łucku wszczęła – z urzędu – Prokuratura Krajowa; będzie je prowadzić Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Polska ma na Ukrainie sześć konsulatów: w Kijowie, Charkowie, Lwowie, Łucku, Odessie i Winnicy.

PAP/RIRM

drukuj