fot. flickr.com

Ukraina: górnicy zapowiadają blokadę granicy z Polską

Szef Niezależnego Związku Zawodowego Górników Ukrainy Mychajło Wołynec potwierdził, że górnicy z państwowych kopalń węgla kamiennego w obwodzie lwowskim zablokują we wtorek trasę do ukraińsko-polskiego przejścia granicznego Rawa Ruska-Hrebenne.

Przyczyną są problemy z wypłatą wynagrodzeń, które w listopadzie ubiegłego roku górnicy otrzymali częściowo, a w grudniu wcale. Akcja odbędzie się w okolicach Żółkwi, miasta położonego między granicą z Polską a Lwowem – powiedział Wołynec w poniedziałek.

Wasyl Łesniak, jeden z przywódców związków górniczych w przedsiębiorstwie Lwiwwuhilla uściślił, że blokada rozpocznie się o godz. 9 czasu polskiego i weźmie w niej udział około 300 osób. Podczas blokady górnicy zamierzają całkowicie wstrzymać ruch pojazdów jadących w kierunku i powracających z granicy.

Sytuacja z wypłatą wynagrodzeń jest krytyczna, jak zresztą ogólna sytuacja w ukraińskim górnictwie. Niepokoją nas rządowe plany zamykania kopalń. Blokując granicę, chcemy, by o naszych postulatach dowiedziały się nie tylko władze w Kijowie, które nas nie słyszą, ale i społeczność międzynarodowa – podkreślił Łesniak.

W grudniu granicę z Polską blokowali górnicy z obwodu wołyńskiego. Ich protest także był związany m.in. z opóźnieniami w wypłacie wynagrodzeń. Akcja odbyła się wtedy na przejściu granicznym po stronie ukraińskiej w Jagodzinie, które prowadzi do polskiego Dorohuska.

Górnicy obawiają się, że jeśli plany zamknięcia kopalń zostaną zrealizowane, tylko w regionie lwowskim pracę straci około 10 tys. ludzi. Właśnie tylu pracowników w swych sześciu działających jeszcze kopalniach zatrudnia Lwiwuhilla.

Ukraiński minister energetyki i przemysłu węglowego Wołodymyr Demczyszyn zapowiadał wcześniej, że spośród 35 kopalń znajdujących się na terenach kontrolowanych przez władze w Kijowie, aż 11 nie ma żadnych perspektyw rozwoju. Wiele kopalń węgla położonych jest na terenach opanowanych przez prorosyjskich separatystów w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy.

 

PAP/RIRM

drukuj