fot. PAP/EPA

UE wzywa Rosję do wypuszczenia zatrzymanych demonstrantów

Unia Europejska wezwała dziś Rosję do jak najszybszego wypuszczenia na wolność uczestników pokojowych demonstracji, zatrzymanych w niedzielę podczas protestów przeciw korupcji zwołanych przez opozycjonistę Aleksieja Nawalnego.

Działania policja w Federacji Rosyjskiej, która próbowała rozpędzić demonstrantów i zatrzymała setki obywateli, w tym przywódcę opozycji Aleksieja Nawalnego, uniemożliwiały im wyrażanie podstawowych wolności, w tym swobody wypowiedzi, zrzeszania się i pokojowych zgromadzeń, które są wpisane w rosyjską konstytucję” – oceniła w komunikacie rzeczniczka UE.

Nakłaniamy rosyjskie władze do pełnego wypełniania międzynarodowych zobowiązań, do przestrzegania tych praw i do niezwłocznego wypuszczenia uczestników pokojowych demonstracji, którzy zostali zatrzymani” – dodała.

Według radia Echo Moskwy, w niedzielę policja w rosyjskiej stolicy zatrzymała ponad 1000 osób na demonstracji przeciw korupcji. Na komisariatach spędziło noc 120 osób, w tym Nawalny i jego współpracownicy.

Dziś Nawalny ma stanąć przed sądem w sprawie administracyjnej. Będzie odpowiadał za naruszenie trybu organizacji zgromadzeń masowych.

Skala zatrzymań czyni niedzielny protest rekordowym w ostatnich latach. Podczas zwołanej przez antykremlowską opozycję demonstracji nazwanej „marszem milionów” w maju 2012 r. zatrzymano w Moskwie ponad 500 osób. Wówczas zatrzymania zakończyły się sprawami karnymi wszczętymi przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej i wyrokami pozbawienia wolności za udział w masowych zamieszkach.

Liczbę uczestników demonstracji w Moskwie policja oszacowała w niedzielę na 7-8 tysięcy. Szacunki świadków wahały się w niedzielę od 15 tysięcy do 30 tysięcy. Współpracownicy Nawalnego mówili o 25-30 tysiącach protestujących w stolicy i łącznie o 150 tysiącach w całym kraju.

Uczestnicy protestów, które odbyły się w kilkudziesięciu miastach Rosji, żądali wyjaśnienia przez władze faktów, które Nawalny wraz ze swą Fundacją Walki z Korupcją (FBK) przedstawił w materiale śledczym na temat domniemanego ukrytego majątku premiera Dmitrija Miedwiediewa. Chodzi o warte miliony dolarów obiekty w Rosji i za granicą, którymi według FBK rosyjski premier dysponuje poprzez sieć fundacji kierowanych przez powiązane z nim osoby.

PAP/RIRM

drukuj