fot. flickr.com

UE reaguje na wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia paryskiego

Decyzja o wycofaniu się z porozumienia paryskiego Donalda Trumpa spotkała się z emocjonalną i gwałtowną reakcją w Unii Europejskiej. Jak wskazują eurokraci, jest ona całkowicie sprzeczna z obowiązującą wykładnią europejskiej polityki klimatycznej.

Stany Zjednoczone, a właściwie Donald Trump, został przedstawiony jako zacofany przeciwnik nowych technologii i prób uratowania świata zagrożonego zmianami klimatycznymi. Choć decyzja ta nie zmieni podejścia Unii Europejskiej, by walczyć ze zmianami klimatu, to w ocenie wielu europosłów osłabi ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, o czym z niepokojem mówił dziś przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani.

– Porozumienie paryskie było historycznym osiągnięciem wspólnoty międzynarodowej, pierwszym globalnym zobowiązaniem, by walczyć ze zmianami klimatycznymi. Wyrażamy żal ze względu na decyzję podjętą przez administrację USA, by wycofać się z tego porozumienia. My, Europejczycy, skorzystamy z okazji i będziemy kontynuować pracę nad tym porozumieniem – akcentował Antonio Tajani.

Nieprzypadkowo w Parlamencie Europejskim pojawiła się dziś prezydent Wysp Marshalla oraz prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej, którzy uświadamiali europosłów o zagrożeniach płynących ze zmian klimatycznych.

– Wszyscy jesteśmy skazani na zmiany klimatu, nikt nie może przed tym uciec. Wyspy Marshalla znalazły się na pierwszym froncie, gdziekolwiek Państwo znajdują się w moim kraju, rozpościera się ocean. Nie mamy miejsca, gdzie możemy się ukryć. Mamy ogromne fale, ogromne przypływy, które uderzają w różne miejsca – wskazywała Hilda Heine, prezydent wysp Marshalla.

Decyzja Trumpa nie powinna nikogo zaskakiwać – mówi prof. Jan Szyszko, minister środowiska.

– Dziwię się, że jest jakieś niezadowolenie lub zaskoczenie na zachodzie Europy, że prezydent Trump rozpoczął proces występowania. On to obiecał w kampanii wyborczej. Dzięki temu wygrał wybory i w tej chwili po prostu realizuje swój program wyborczy – zwraca uwagę prof. Jan Szyszko.

Jak mówi europoseł dr Urszula Krupa, Polska przyjmuje decyzję Trumpa z entuzjazmem, bo jest ona zgodna z obowiązującą strategią ochrony rodzimego węgla.

 – Porozumienie paryskie, przynajmniej w relacji ministra środowiska prof. Jana Szyszko, było dla nas o tyle korzystne, że przy redukcji emisji CO2, która wymaga pieniędzy, wprowadzenia nowych technologii, możemy korzystać dalej z kopalni węgla kamiennego, brunatnego i pochłaniać ten CO2 dzięki lasom. To zalesianie i lasy mogą odgrywać rolę i w tym względzie to porozumienie było dla nas korzystne – ocenia dr Urszula Krupa.

W opinii prof. Tadeusza Marczaka krytyka decyzji Trumpa na arenie unijnej ma ścisły związek z podzieleniem świata na tych, którzy mają prawo do szybkiego rozwoju gospodarczego i całą resztę.

– Niemalże natychmiast zawiązała się koalicja trzech, tzn. Niemcy, Francja i Włochy. Przywódcy tych państw zgodnie potępili prezydenta Trumpa. Te państwa liczą na wsparcie ze strony Rosji, bo właśnie rosyjski potencjał energetyczny (gaz ziemny i ropa naftowa) ma być tym elementem, który umożliwi tym państwom szybki rozwój, a równocześnie zapanowanie nad słabszymi ekonomicznie państwami – wskazuje prof. Tadeusz Marczak.

Decyzja Trumpa prawdopodobnie zejdzie z pierwszego planu w momencie, gdy pojawią się nowe zagrożenia lub konflikty. Współpraca Europy i USA będzie kluczowa w zakresie bezpieczeństwa i jeśli pojawią się nowe zagrożenia, takie jak terror, lokalne konflikty, większe napięcia międzynarodowe, to natychmiast porozumienie klimatyczne zostaną odstawione na bok.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj