Fot. PAP/EPA

UE gra statystykami

Trwają prace nad zmianą na poziomie europejskim metodologii obliczania deficytu strukturalnego. Nowa forma zakładałaby obniżenie szacowanej naturalnej stopy bezrobocia dla krajów dotkniętych kryzysem.

Oprócz zmniejszenia poziomu bezrobocia podczas stanu rynkowej równowagi, proponowana metodologia uwzględniałaby także różnicę między potencjalnym i rzeczywistym wzrostem gospodarczym. Według unijnych źródeł na takiej zmianie skorzystałaby Hiszpania, której łatwiej byłoby spełnić cele redukcji deficytu. Mniej zyskałyby kraje objęte programem pomocowym. Zmiana nie miałaby natomiast wpływu na pozostałe kraje.

Poseł i ekonomista Zbigniew Kuźmiuk stwierdził, że przy pomocy statystycznych trików próbuje się nieznacznie poprawiać sytuację. Definicja tzw. deficytu strukturalnego, czyli takiego, który jest realizowany w danym kraju, niezależnie od wahań koniunktury, jest trochę mniej drastyczna niż to było do tej pory.

– Zapewne chodzi o to, żeby krajom znajdującym się w trudnej sytuacji gospodarczej (mającym niski wzrost gospodarczy i wysokie bezrobocie) nie wyznaczać celów, które są nie do zrealizowania; ponieważ ciągle obowiązuje ta zasada, że deficyt powinien być z finansów publicznych niższy niż 3 proc. PKB, a tzw. deficyt strukturalny powinien oscylować w średnim okresie w granicach 1 proc. PKB – to jest m.in. zapis w pakcie fiskalnym. Jeżeli zatem poluzuje się troszeczkę zasady liczenia tego właśnie deficytu strukturalnego, to wtedy zacieśnienie fiskalne nie będzie musiało być tak drastyczne – tłumaczy Zbigniew Kuźmiuk.

Do tej pory w krajach południa UE poprzez konieczność spełniania warunków deficytu finansów publicznych pogłębia się recesja. Tak jest m.in. w Grecji dodaje poseł.

– Mimo 6 lat różnego rodzaju instrumentów, które mają pobudzić ten wzrost, mimo kolejnych transz pomocy zewnętrznej, Grecja szósty rok z rzędu ma drastyczny spadek PKB, a w konsekwencji także bardzo złą sytuację finansów publicznych, i mówiąc szczerze nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Na pomoc pójdzie teraz statystyka – będą zmieniały się definicje, będzie łatwiej te warunki brzegowe wyznaczane przez porozumienie Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Narodowego Funduszu Walutowego spełniać – zauważa ekonomista.

RIRM

drukuj