(fot.PAP/EPA)

UE czeka do piątku na decyzję ukraińskich władz

Bruksela czeka na decyzje władz w Kijowie, ws. ewentualnego podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, do najbliższego piątku.

Oczekiwano, że umowa o stowarzyszeniu Ukrainy z UE zostanie podpisana na zaplanowanym na najbliższy czwartek i piątek szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Władze w Kijowie ogłosiły jednak nieoczekiwanie w ubiegłym tygodniu, że wstrzymują przygotowania do zawarcia tego porozumienia.

Wywołało to na Ukrainie protesty społeczne, które siłą tłumią tamtejsze władze.

Znajdująca się w więzieniu była premier Ukrainy Julia Tymoszenko ogłosiła głodówkę, domagając się od władz jej kraju podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz oświadczył, że realizowane reformy są potwierdzeniem tego, że Ukraina idzie europejską drogą rozwoju. „Nigdy nie uczynię żadnego kroku, który mógłby zaszkodzić Ukrainie i jej narodowi” – napisał Janukowycz.

Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog zaznacza, że sytuacja na Ukrainie jest na tyle rozwojowa, że nie można przewidzieć, co stanie się w najbliższym czasie. Wszystko teraz zależy od natężenia protestów społecznych – podkreśla.

– Myślę, że w tej chwili to nie jest jedynie kwestia decyzji „gabinetowych”, bo one są już podjęte. Może co najwyżej chodzić o próbę wymuszenia ich zmiany ze strony opinii publicznej, jeśli to, co się dzieje jest dostatecznym impulsem dla tej opinii do zachowań rewolucyjnych. Mam na myśli takie zachowania jakie miały miejsce w 2004 roku. Wtedy oczywiście ewolucja sytuacji jest możliwa. Jeśli nie, to wydaje się, że Janukowycz zamknął na przynajmniej 2 lata drogę Ukrainy do stowarzyszenia z Unią – stwierdził politolog.

RIRM 

drukuj