fot. flickr.com

UE chce narzucić system cenzury w internecie; internauci nazwali go ACTA 2

Unia Europejska planuje narzucić system cenzury w internecie. Wspólnota chce go wprowadzić przez dyrektywę o prawach autorskich i jednolitym rynku cyfrowym. ACTA 2 – tak nowy system nazwali internauci.

Parlament Europejski przegłosował zmiany w prawie autorskim. Jeśli w obecnym brzmieniu zostaną one przyjęte przez państwa UE, może to oznaczać poważne zmiany w funkcjonowaniu portali.

Odbędą się negocjacje z przedstawicielami wszystkich państw. Europosłowie przyjęli dwa rozwiązania, z których wycofać się będzie trudno.

– Pod pozorem wprowadzenia pewnych zmian dla realizacji pożądanych polityk publicznych, dyrektywa przewiduje szereg postanowień, które w swoich skutkach mogą ograniczyć debatę publiczną, wzmóc problem tzw. fake newsów oraz mogą być równoznaczne z wprowadzeniem praktycznie prewencyjnej i automatycznej cenzury w internecie – wskazał prawnik prof. Marek Szydło.

Artykuł 11 zakazuje umieszczania skrótów wiadomości oraz artykułów w mediach społecznościowych. Korzystanie z nich wymagałoby zgody wydawcy i zapłaty na jego rzecz wynagrodzenia. Dyrektywa ta zagrozi zatem bezpośrednio wolności wypowiedzi i dostępu do informacji, wzmocni problem fake newsów, zniechęci do zakładania nowych firm zajmujących się zarządzaniem informacją oraz osłabi pozycję małych wydawców.

Artykuł 13 dyrektywy stanowi, że właściciele stron będą musieli sprawdzać każdy materiał pod kątem naruszania praw autorskich – tłumaczył prawnik dr Sławomir Koroluk.

– Istotą tych zmian ma być przejęcie odpowiedzialności przez decydentów w zakresie informacji internetowej (…) za treści, które maja być publikowane. Chodzi o to, aby ten, kto publikuje informacje w internecie sprawdził, czy dana informacja nie narusza czyiś praw autorskich. Przeciwnicy tego rozwiązania mówią o cenzurze prewencyjnej. Na pewno spowolni to zamieszczanie treści w internecie – powiedział dr Sławomir Koroluk.

Takie rozwiązanie – jak podkreślają eksperci – to praktyczne przyzwolenie na cenzurę w internecie, nie ze względu na ochronę własności intelektualnej, ale ze względu na poglądy czy też politykę danej strony lub portalu internetowego.

Administratorzy stron zmuszeni zostaną do stosowania specjalnych algorytmów zwanych przez krytyków nowego prawa „automatami cenzurującymi”.

Przepis nakazuje właścicielom stron internetowych automatyczne sprawdzanie każdego materiału jeszcze przed jego publikacją – to już cenzura prewencyjna, do tego oparta na bardzo niejasnych regułach.

Z dyrektywy zadowolone będą duże firmy internetowe, bo to one posiadają środki i technologie do zbudowania „maszyn cenzurujących”. Małe firmy, instytucje edukacyjne i indywidualni twórcy upadną i zamkną swoje serwisy.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj